Zaloguj się

Złoty wrzesień

Miło mi ogłosić, że wybrałem się drugi raz z rzędu na klenie. To znak, że letni sezon fotograficzny już minął i czas odrobić kleniowe straty. Teren nie był przypadkowy i miał zagwarantować emocje mimo, że pogoda z każdą godziną się pogarszała, a w kulminacyjnym momencie zaczęło padać i zerwał się porewisty wiatr. Nie będę ukrywał, że to moje ulubione warunki pogodowe. Od nastolatka bardziej lubiłem śnieg z deszczem od słońca. Podczas niżów łowiło się piękne okonie. Łamiąc utarte schematy, że jak okoń, to tylko słońce i wiatr. Nic bardziej mylnego. Często im gorzej nad wodą, tym lepiej, jeśli chodzi o wynik. Najważniejsze – nie czytać za dużo, tylko łowić i trenować, a potem wyciągać wnioski. Kilkanaście lat i zbierze się doświadczenia na kilka tomów książki o… właśnie o kleniu.Nie będę zanudzał i zamieszczę tych kilka zdjęć z dzisiaj. Ogólnie – były trzy zdjęciowe klenie. Reszta się nie liczy. Przyszedłem jak zawsze po rekord. Niestety się nie udało.

Zacząłem szybko złowionym kleniem. Wszedłem na bankówkę i w kilku krótkich rzutach pod burtę wyjąłem sporego czterdziestaka. Potem kolejny rzut pod fajny nawis i potężne branie! Odjazd na około pięć metrów i niestety spinka. Jestem pewien, że straciłem sztukę na około 60 cm.


Kolejne rzuty i z podtopionych krzaków wychodzi ten ładny kleń. Zdecydowanie pogonił woblera i pięknie walczył do końca. Nie wyjmowałem go z wody. Krótka sesja, mierzenie i mógł odpłynąć.


Ostatnią sztukę złowiłem pod sam koniec wędkownia. Piękne branie, emocjonujący hol i gruba czterdziestka mogła odpłynąć.


Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?