Zaloguj się

Zapiski kanałowe – most 22-20

Zamknięty sezon połowu na rzekach oraz przeprowadzka spowodowała, że mam szanse na poznanie Ashby Canal, płynącego przez moją miejscowość.

Zacząłem od studiowania internetu i dowiedziałem się, że kanał ten klasywikowany jako Site of Special Sientific Interest ze względu na bogadą faunę porastającą brzegi i koryto kanału. Następnie zaczerpnąłem trochę wiadomości od miejscowych ze sklepów wędkarskich i dowiedziałem się, że kanał obfituje w dużą populację sandacza, która odławiana była kilkakrotnie, ale nie zapobiegło to całkowitemu zanikowi populacji. Ciekawa informacja było to, że kanałowy rekord 18lbs został złapany właśnie na odcinku w Hinckley, ale niestety powędrował na patelnię miejscowego wędkarza. Ta rozmowa nastawiła mnie optymistycznie do tego kanału jako, że sandacz jest jedną z ryb z którą nigdy jeszcze nie miałem kontaktu. Po kilku dniach postanowiłem po raz pierwszy udać się na połowy oraz rozeznanie łowiska. Biorąc pod uwagę porady i google map wybrałem odcinek rozciągający się pomiędzy mostem numer 20 -22. Wędkowanie zaczynam od mostu 22 jako, że posiada wygodne miejsce parkingowe gdzie można zostawić samochód.

Po przyjeździe na miejsce ukazuje mi się monotonny obraz kanału utworzonego przez człowieka, wypełnionego wodą koloru kawy z mlekiem. Aż trudno uwierzyć, że takie nienaturalne warunki stanowią dobre środowisko dla jakiegokolwiek gatunku ryb. W miejscu przy parkingu, zaraz przy moscie znajduje się miejsce gdzie przycumowanych jest kilka barek. Duża ilość ptactwa wodnego sugeruje, że barki te są zamieszkałe i dzięki temu ptaki mają łatwy dostęp do pokarmu.

A więc nie ma się co zastanawiać tylko trzeba rozpocząć rozpoznanie. Po przejściu na drugą stronę mostu odnajduję ścieżkę wiodącą wzdłuż kanału. Rozkładam wędkę i postanawiam poszukać szczęścia między barkami. Po kilku rzutach stwierdzam, że kanał jest płytki i porośnięty co eleminuje kilka przynęt z mojego pudełka. Prubuję spojrzeć co kryje się dalej wzdluż kanału, ale nieporośnięte brzebi nie wróżą nic dobrego. Postanawiam powędrować trochę dalej od czasu do czasu zatrzymując się i rzucając przynętę.  Po przejściu kilkuset metrów widzę przed sobą zakręt i oczywiście rodzi się nadzieja na dobre miejscówki zaraz za nim. Przyśpieszam trochę, żeby jak najszybciej zobaczyć co kryje kanał za zakrętem, ale rozczarowanie przynosi znak o zakazie wędkowania ze względu na linie elektryczną rozciągającą się nad kanałem. No cóż, lece dalej i zaczynają pojawiać się zarysy drzew nad brzegiem jak również nowe barki. W oddali widzę też następny most.

 

Okazuje się że tuż przed mostem 21 znajduje się prywatna przystań dla barek. Postanawiam spędzić tam trochę więcej czasu wędkując między barkami, ale zauważam kolejne znaki zakazujace połowu w przystani. Nie powstrzymuje mnie to od poszukiwania drapieżników w głównym nurcie kanału, ale niestety nie przynosi to żadnego rezultatu. Jedyne co udaje mi się zainteresować moją obecnością, to rodzinka kaczek. Fajnie przynajmniej widać już wiosnę i jej oznaki.

 

No cóż, pozostaje podkarmienie kaczej rodzinki i dalsza wędrówka. Przechodzę pod mostem numer 21 i kanał zmienia tutaj wygląd co napawa mnie optymizmem. Widzę gęsto porośnięte drzewami brzegi kanału. Gałęzie rozciągające się i wpadające do wody powinny stanowić doskonałą kryjówkę dla drapieżników. Postanawiam spędzić tutaj trochę więcej czasu.

Próbuję zachęcić ryby do współpracy różnego typu wabikami. W grę wchodzą gumki, woblery oraz obrotówki. Niestety kompletna cisza! Uświadamiam sobie, że od mometu rozpoczęcia wędrówki nie widziałem jeszcze żadnej aktywności ryb, a co dopiero brania! Denerwuje mnie duża liczba zaczepów w wodzie i ciągłe wyciąganie gałęzi. Zastanawiam się co jest tego przyczyną, a odpowiedź przychodzi w momecie gdy przyglądam się roślinności na przeciwnym brzegu. Widzę dużo końcówek gałęzi, które dopiero co zostały ucięte i domyślam się, że gałęzie zostały poucinane, żeby nie przeszkadzały w plywaniu barek, a i niestety poucinane koncówki wylądowały w wodzie.

Taki obraz kanału rozciąga się przez najbliższą milę. Na drzewach po przeciwnym brzegu zauważam oznaki wędkarzy i kilka urwanych spławików używanych przy połowie drapieżników. Niestety dokładne przeszukiwanie wody nie przynosi zamierzonych efektów, a czas nagli, żeby wracać. Kompletny brak kontaktu z rybą powoduje, że zwijam sprzęt i postanawiam wrócić tu jesienią z zestawem martwej rybki. No cóż, właściciel sklepu wędkarskiego miał rację mówiąc, że kanał może sprawić niespodziankę – zarówno pozytywną jak i negatywną.

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?