Zaloguj się

Spontan

To nie była planowana wyprawa. Raczej spontan, który narodził się przed weekendem. Na moje pytanie: Idziemy na klenie?? Michał odpowiedział tradycyjnie.

Po drodze były małe zamiany w godzinach, ale ostatecznie popołudniowa przechadzka na moje mety stała się faktem. Zanim doszliśmy na łowisko złapał nas deszcz, który uświadczył mnie w przekonaniu, że potrzebuję nowych butów na ryby. Chyba muszę zacząć się mocniej przykładać do domowych obowiązków. Michał opowiadał o „goretexach”… Czemu nie urodziłem się bogaty???

Praktycznie nie opowiadam Michałowi o łowisku. W podobnych rzeczkach łowił pstrągi, więc napewno da sobie radę. A jak nie to, kolejne wyprawy pozwolą na weryfikację nowych doświadczeń. Praktycznie nie ma filozofii. Idziemy i łowimy tam gdzie można wrzucić woblera. Nie ma luksusów. Rzeka jest mikroskopijna, zarośnięta. Do tego klenie, więc maskowanie obowiązkowe.

Na drugiej, trzeciej miejscówce tnę ładnego klenia. Niestety skłułem. Trzy miesiące rozbratu z wędką daje o sobie znać. Potrzebuję jeszcze kilku brań, by się wstrzelić. Nie będzie łatwo. Niska woda, do tego deszcz. Zapewne nie długo woda zacznie szybko mętnieć. Kolejne miejscówki i kolejny kleń dostaje po wargach. Nie wytrzymałem i za szybko przyciąłem.

Po kleniu, szczupak obrywa po zębach. Jak na razie, to partolę brania. Dochodzę do bankówki. Wiem gdzie stoi kleń. Na 99% stoi pod krzakiem obmywanym nurtem rzeki. Stoją zawsze w korzeniach i czekają na spływający pokarm. Rzut przed krzak. Sprowadzam woblera z nurtem. Pracując wpływa w okolice korzeni. Piękne, silne uderzenie utwierdza mnie w przekoniu, że to prawdziwa bankówka. Szybki hol i przyzwoity czterdziestak pozuje do zdjęcia.

Na tym miejscu jest już cicho. Zapewne grupa pobratymców odpłynęła widząc zagrożenie. Idę obok w zwaliska w 3-4 rzucie tnę szczupaka. Hol dłuższy, bo ryba większa (gruba siedemdziesiątka), a miejsce nie należy do łatwych. Tym razem szczupak też pozuje.

Dochodzi do mnie Michał i razem idziemy jeszcze poszukać ryb w kilku miejscach. Niestety woda mocno zmętniała po wcześniejszych opadach. Wracamy się. Po około godzinie tnę klenia na jednej z burt brzegowych. Dobrze, że Michał miał długi podbierak. Krótka sesja i mogę wypuścić moją zdobycz.

Do końca dnia praktycznie nic się nie działo. Mimo usilnych prób, nie złowiliśmy nic zdjęciowego.

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?