Zaloguj się

Smoki, smoczki i inne wyzwania wędkarskie…

A więc, jak to przystało na wędkarza miałem założone złapanie pierwszego w mojej wędkarskiej karierze sandacza w sezonie 2012/13. Ciekawy dla mnie temat i duże wyzwanie jako, że nigdy nie wędkowałem za tym gatunkiem ryby, a technika jigowania była dla mnie czymś nowym. Muszę przyznać, że nie miałem zbytnio czasu na sandaczowe polowanie, ale kilka razy udałem się na wyprawę z nadzieją, że ujrzę tą rybę na końcu mojego zestawu. Największe nadzieje wiązałem z zasiadką na rzece Severn, gdzie jako jedyny z kilku osobowej ekipy zdecydowałem się na zestawy gruntowe. Niestety pamiętna wyprawa zorganizowana przez Spooksa nie przyniosła oczekiwanego rezultatu i wracałem do domu na tarczy. Kolejna nadzieje dała wizyta na zbiorniku zaporowym Rutland. Podobno każdy tam łapie sandacze, ale chyba to określenie mnie nie obejmuje. Po kilkunastu minutach chlapania przynętą z łódki doszliśmy do wniosku, że jesteśmy nieprzygotowani do tej wyprawy i dużych głębokości jakie kryje ten zbiornik. 20 gramowe główki jigowe nie były odpowiednie do 30 metrowych dołów wodnych i wraz z Kokeszkiem poddaliśmy się i zaczeliśmy poszukiwać szczupaka.

Sezon zakończył się bardzo szybko no i niestety mój cel nie został osiągnięty. No i jak to w biznesie bywa nastąpil czas na sprawdzenie, czy mój cel jest w ogóle osiągalny z moim doświadczeniem i umiejętnościami. Postanowiłem, że w nadchodzącym sezonie spróbuje jeszcze kilka razy i jak się nie uda to spinning idzie w odstawkę.

Przyszedł czas przeprowadzki w nowe miejsce i w pierwszym tygodniu postanowiłem odwiedzić okoliczne sklepy wędkarskie, żeby sprawdzić co w wodzie piszczy. Jeden z właścicieli przykół moją uwagę historią 18lbs sandacza złapanego w ostatnim sezonie niedaleko mojej nowej „posiadlosci”. Oczywiście zacząłem pytać o szczegóły i dowiedziałem się, że Ashby Canal płynący przez moją miejscowość jest dobrym miejscem na złapanie sandacza (chyba już to kiedyś słyszałem o Rutland). Zacząłem od przeglądania informacji w necie i dowiedziałem się, że kanał posiada dużą populację tego gatunku. W przeszłości Environment Agency odławiało ten gatunek dwukrotnie, ale nie zaszkodziło to zbytnio populacji.  A więc nie będę musiał czekać do otwarcia sezonu na rzekach tylko zabieram spinning, gumki i lęcę nad wodę. Trochę ciężko było wstać o 4 rano jako, że po zmianie pracy odzwyczaiłem się od wczesnego wstawania. Dojechalem do kanału i co widzę? Widzę kilka małych zakrętów, kilka mostków, zaparkowane barki i proste brzegi. Trochę nudno wyglądające łowisko, ale tak to już bywa z kanałami. Nie poddaję się i wyciagam gumki i próbuje sobie przypomnieć technikę prowadzenia przynęty. Muszę przyznać, że doświadczony wędkarz uśmiał by się ze mnie i mojego kija szarpanego w różne kierunki. Ograniczony czas powoduje, że po jakiejś godzinie poddaję się i zakładam kilka małych woblerków, na które skusiłem kilka małych okonków.

 

Nie jest jednak to celem mojej wyprawy i postanawiam założyc moją ulubioną obrotówkę, która wyratowała mnie od blanku już kilka razy. Po kilku rzutach czuję szarpniecie. Coś uderzyło zaraz po wylądowaniu obrotówki w wodzie. Myślę sobie, że to jakis ‘jacek’ zaatakowal i pomału podciągam zdobycz w kierunku brzegu. Jakie było moje zdziwienie, gdy jakieś dwa metry od brzegu ukazał się moim oczom sandacz. Oczywiście panika na maksa, żeby go dociągnac bez wypięcia. Udaje się i w podbieraku ląduje mój pierwszy w życiu „smok”. Jestem tak uradowany, że nawet nie chce mi się mierzyć i ważyc ryby. Z przejęcia zrobiłem zdjęcie jeszcze przed wyjęciem obrotówki. Przyglądam się kilka chwil i zabieram się na wyczepianie głęboko połkniętej obrotówki. Trochę się zastanawiałem, czy postępuje się z tą rybą tak jak ze szczupakiem odwracając go na grzbiet, ale dałem radą. Zdziwił mnie rozmiar zębów w paszczy tej ryby. Po operacji ryba wędruje do wody, a ja uśmiechnięty i zadowolony udaję się  do pracy. Cel osiągnięty! Teraz postanawiam, że wracam do łowienia brzan, a kanalł zostawię sobie na szybkie dwu godzinne wyprawy! Może uda mi się pobić mój nowy PB sandacza??

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?