Zaloguj się

Okiem początkującego – wiosenne leszcze

Wracając do wędkarstwa kilka lat temu postanowiłem, że będę łowił tylko na muchę. Po jakimś czasie ten plan wziął w łeb i zacząłem też spinningować, a niedługo potem łowić szczupaki „na trupa”. „Na szczęście” w Szkocji nie ma zbyt wielu wód, gdzie można na poważnie połowić białą rybę, więc babranie się w zanętach i robakach mi nie groziło…

Skaczemy w czasie do przodu, przeprowadzka do Londynu i … nie ma gdzie łowić na muchę, ale za to jest sporo wód matchowych. Mimo, że opierałem się jak mogłem to jednak wyniki prezentowane przez znajomych przekonały mnie by zabrać się za „spławiczek” na serio.

Jako że moje doświadczenie w łowieniu białej ryby sprowadzało się do łowienia leszczy na odległościówkę w jednym zbiorniku, to tak naprawdę jestem w temacie białej ryby „zielony”. Dlatego postanowiłem pisać krótkie artykuły, które mają pokazać jak wygląda nauka od strony praktycznej. Nie będą to poradniki, ani artykuły opisujące metody – takie pisać powinien (i pisze) ktoś kto zna temat znacznie lepiej. Ja skupie się na moich doświadczeniach ze stosowania porad które dostaje – co działało od razu, co nie i dlaczego (jeśli mi się uda domyślić dlaczego). Mam też nadzieję, że pomogą tym, którzy mają wrażenie, że „książkowa” wiedza nie działa, nie potrafią jej zastosować w praktyce, lub po prostu przeoczają drobne szczegóły decydujące o sukcesie.

Zacznijmy od prostego raportu z sesji 3 tygodnie temu, Milton Lake, Bury Hill – blank. Parę przeoczonych stuknięć na wagglerze, „line bites” na metodzie i ty by było na tyle. Dlaczego? Czy ja robiłem coś źle? Chyba nie do końca bo prawie nikt nic nie łapał, a uczestnicy zawodów na Bonds Lake też nie mieli powalających wyników. Mogę spać spokojnie, bo przecież ryba nie brała… ale czy na pewno?

Sesja z Lukiem wczoraj. Luk przed przyjazdem sprawdził prognozę pogody, obejrzał zdjęcia satelitarne łowiska i miał plan zanim jeszcze doszliśmy do wody. Prognoza mówiła o wietrze ok 25km/h z północnego wschodu. Luk mówi że ryba przed takim wiatrem ucieka. Wybieramy wiec stanowiska tak aby mieć wiatr w plecy, mimo że nie wyglądają one zbyt ciekawie. Woda jest jednak tutaj osłoniona przed wiatrem. Inni wędkarze wybierają swimy na słoneczku (jest zimno!), blisko domku, przy głębszej wodzie. My musimy przejść z 200m w odludną część łowiska, targając wszystkie klamoty ze sobą. Prognoza okazuje się w zasadzie zgodna z prawda – wieje, ale wiatr czasami zmienia kierunek i jest naprawdę nieprzyjemnie kiedy daje lodowatymi podmuchami po twarzy.

Luk postanawia łowić na 2 feedery. Jeden z koszyczkiem z zestawem helikopterowym, a drugi do metody z ciekawym koszyczkiem na białe robaki. Ja postanawiam połowić nieco inaczej – waggler + metoda, a w międzyczasie nawinąć nową żyłkę na kołowrotek i zmontować zestaw helikopterowy z koszyczkiem na białe robaki.

Rozrabiam zanętę: zwykły mix ze sklepu, do tego pellety 2mm. Na haczyku lądują białe robaki. Rzucam ze 3 razy zestawem do metody żeby podnęcić i zarzucam uzbrojony zestaw. Pod wagglera nęcę 2 miejsca – jedno na wprost ok 4m od brzegu, a drugie ok 1m od brzegu po lewej – jest tam niewielki dołek, może podejdzie jakiś karp.

W międzyczasie Luk rozkłada swój sprzęt – zajmuje mu to ze 45 minut. Zarzuca swoje wędki jakieś 10 minut po mnie. Po jakiś 10 minutach ma pierwsze branie. Ja muszę czekać jeszcze parę minut na swoją pierwszą rybę.

Po jakimś czasie zmieniam waggler na zestaw helikopterowy, ale zamiast koszyczka na białe robaki, daje zwykły koszyczek na zanętę. Znowu zarzucam ze 3 razy żeby zanęcić i kładę zestaw. Mam brania, ale łapie po jedną lub 2 ryby i potem cisza. Luk łapie seriami po 5-6. Coś jest nie tak. Zaczynam podpytywać o porady. Luk sugeruje żebym więcej nęcił… trochę dziwna wydaje mi się ta porada, bo przecież nęcę. Ale w sumie on rzuca znacznie większym koszyczkiem, wprowadza na start więcej zanęty, jak nie ma brań przerzuca zestaw znacznie częściej niż ja. Zaczynam więc „pracować” na swoje ryby nieco bardziej. Z oporami, ale zaczyna być lepiej. Próbuje różne przynęty, wrzucam zestaw z koszyczkiem i metodę na zmianę w to samo miejsce, żeby sprawdzić który system skuteczniejszy, podnęcam też dodatkowe miejsce. Ryby są, ale ciągle mniej niż u Luka.

Luk sugeruje żebym rzucił jeden zestaw w bok – do niego. Rzucam i po 40 sekundach mam już branie. Czyli z zestawem i przynętą jest wszystko w porządku. Wygląda na to, że faktycznie problem jest z moim nęceniem.

Analizując różnice w łowieniu moim i Luka widzę teraz parę subtelnych różnic:

– wielkość koszyczka (jego był większy),
– ilość zanęty wprowadzonej na początku (3 moje rzuty, 6 jego, do tego dochodzi wielkość koszyczka),
– częstotliwość donęcania.
Wyjaśnia to dlaczego ja miałem pojedyncze ryby, a Luk całe serie – po prostu nie byłem w stanie utrzymać ławicy na miejscówce nie oferując dostatecznej ilości pokarmu. W dodatku wszystko z okolicy już przypłynęło do Luka i nie chciało odpłynąć… :D

W międzyczasie sprawdzam czy coś podeszło w miejsce które cały czas lekko nęciłem pod wagglera – niespodzianka, są tutaj ryby! Zapinam jednak za ogon ok 2.5kg leszcza i po ostrej walce (myślałem ze mam lina:D) ryby znikają:( Wygląda jednak na to, że ryby wolą siedzieć dalej od brzegu, bo wyniki na wagglerze są słabe – tylko 3 ryby.

Wróćmy na koniec do mojego blanka na Milton Lake. Czy można go było uniknąć? Patrząc w swój dzienniczek widzę, że wszystko zrobiłem źle. Zacząłem od wybrania stanowiska tak, żeby być w słoneczku, a nie tak żeby były ryby. Do tego łowiłem pod wyspą, w miejscu, gdzie nie było żadnej ochrony przed wiatrem, który wiał właśnie z tego samego kierunku co wczoraj. Kolejne błędy tylko decydowały o mojej porażce – miałem „line bites”, ale nęciłem zbyt mało, więc ryby szybko odpływały. Czy można więc było uniknąć blanka? Nie wiem, ale na pewno nie robiłem wszystkiego, żeby zmaksymalizować swoje szanse.

PS. Właśnie siedzę na necie i kupuje koszyczki różnego rozmiaru – następnym razem nie dam Lukowi takich forów:D

 

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?