Zaloguj się

Brzana,brzana, brzana i jeszcze raz brzana (czesc IV)

Postanowione! Wyruszam na dwu dniowa zasiadkę na rzeke Trent pełen optymizmu po ostatniej wizycie. Zakupiłem dosyć stabilny stojak na wędki, który ułatwi mi zadanie trzymania wędek wysoko w górze i zaoszczędzi przyjemności grzebania podpórka w kamieniach w celu uzyskania stabilności. Musiałem również dokupić łóżko do swojego namiotu, ponieważ nie uśmiechało mi się przesiedzenie 48 godzin w pozycji siedzącej!

Po dojeździe na miejsce zauważam ze poziom rzeki podniósł się jakieś 2-3 metry. Powodem tego były ulewy w ciągu ostatnich kilku nocy. Zauważam również ze jest jeszcze więcej wędkarzy niż poprzednio i nawet nie próbuje wciskać się pomiędzy. Wybieram miejscówkę prawie naprzeciwko parkingu i już jestem zadowolony, bo nie musze dźwigać sprzętu na duża odległość.

alt

Około 17 wędki wędrują do wody i stanowisko jest przygotowane do nocnej zasiadki. W moim pudelku zostało jeszcze kilka kulek od Arka i zakładam je na jedna wędkę. Druga wędka palet, chociaż w nocy zamierzam zmienić ja na małego fileta i zobaczę czy uda mi się skusić sandacza. Nawet nie liczę na rybę w ciągu dnia – pamiętam wskazówki z ostatniego razu, i rozkoszuje się na słońcu

alt

W przeciągu następnych kilku godzin denerwujące staje się ciągle wyciąganie wędek w związku z duża liczba obiektów niesionych przez zwiększony nurt i zaplątujących się w żyłkę. Z drugiej strony za każdym razem przynęta ładuje w wodzie z siateczka PVA wypełniona drobnym peletem także łowisko powinno być dobrze przygotowane. Pierwsze branie ryby zauważam około godziny 20.00 (a wiec nie musiałem czekać na ciemności), niestety po kilkunastu sekundach walki tracę ja i wyciągam zestaw już bez haczyka. No cóż tak to jest jak się nie sprawdzi zestawów przed zarzuceniem. W tym momencie wiąże nowy zestaw i kolejna kulka wędruje do wody. Postanawiam tez uzbroić moja druga wędkę w stalówkę i kotwice i zarzucić fileta. Zostaje wiec z jedna wędka brzanowa!

Powoli zapada noc i komary zaczynają dawać się we znaki. Widzę ze nie będzie łatwo skorzystać z mojego nowego łóżka, bo namiot zapełnił się tymi owadami! Postanawiam zostać na zewnątrz i czekać. Noc była długa i pełna akcji. Wędka brzanowa dawała znać o braniu cztery razy i za każdym razem udało mi się wyciągnąć rybę. Za każdym tez razem wracała do wody z kulka od Arka i niestety ilość kulek w pudelku malała.

Godzina 23.10  waga 10.4lbs

alt

Godzina 00.40  waga 9.11 lbs

alt

Godzina 1.40  waga 5.14 lbs

alt

Godzina 04.20  waga 11.5 lbs  (tu niestety brak snu oraz chęć szybkiego wypuszczenia ryby nie przełożyła się na jakość zdjęć)

alt

alt

Po ciężkiej i nieprzespanej nocy, z duża ilością akcji na brzanowce i całkowita cisza na sandaczowce, pojawiają się pierwsze promienie słońca. Postanawiam przespać się trochę, lecz robi się coraz cieplej i upal nie pozwala na drzemki dłuższe niż 15-20 minut. Jestem dobrze przygotowany na długi dzien. bez brania i biorę się za czytanie. Po południu obmyślam taktykę na kolejna noc. Zostało mi tylko 3 kulki, sandaczy nie było, hmmy… Postanawiam ze musze trochę oszukiwać i dziele moje trzy ostatnie kulki na połówki. Na włosa zakładam mały palet oraz polówkę kulki. Drugi zestaw z trzema małymi peletami na włosie.

Przychodzi kolejny wieczór a ja coraz bardziej myślę o dobrym śnie. Wpadam na pomysł wyciągnięcia łóżka na zewnątrz namiotu i przespania się. Drzemka nie trwała jednak zbyt długo i pierwsze branie pojawia się o 21.15 i ląduje brzanę o wadze 4.8 Lbs:

alt

Kolejna ryba złowiona zostaje 15 minut później i wazy 5.1 lbs

alt

Cały czas łowi wędka z kulkami od Arka natomiast pelet stoi bez ruchu. Zaczynam obawiać się ze jak skończą mi się kulki to skończą się brania. Moje obawy potęguje kolejna ryba na wędce z kulka. Tym razem o wadze 6.3 Lbs złowiona o 22.35.

alt

Kolejne branie jakby dużo delikatniejsze i zdecydowanie mniej walki. W podbieraku ląduje całkiem pokaźny leszcz, który właśnie zniszczył moja ostatnia polówkę kulki. Godzina 00.20 waga 7.2 lbs

alt

No cóż nie pozostaje mi nic innego jak uzbroić druga wędkę w pelet i czekać. Przy okazji zauważam ze połamałem sobie rączkę od podbieraka wiec taśma klejąca i podpórki poszły w ruch. Po naprawie podbieraka udaje się na sen z myślą ze mogę nie mieć już żadnego brania. Mylę się grubo jako ze o 02.40 nad ranem alarm budzi mnie ze snu i w naprawionym podbieraku ląduje ryba o wadze 9.11 Lbs

alt

alt

Przez następne dwie godziny mam jeszcze dwa brania, lecz nie udaje mi się wycholowac ryby. Podejrzewam ze to zmęczenie daje się we znaki. Postanawiam wrócić do namioty i posiedzieć trochę. Ciekawe jest to jak późno w nocy robi się naprawdę ciemno i jak wcześnie rano się rozwidnia.

alt

alt

W pozycji siedzącej czekam do rana i walczę z komarami. Jestem naprawdę zmęczony a zarazem cieszę się ze tak dużo się działo. I po raz kolejny witają mnie promienie słońca. Około południa gdy wszystko wyschło z porannej rosy postanawiam spakować się i wracać do domu. Na pewno jeszcze tu powrócę tylko dopiero po moim urlopie…

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?