Zaloguj się

Brzana, brzana, brzana i jeszcze raz brzana (część III)

Podczas spotkania z kolegami z Doncaster niespodziewanie odwiedził nas Marteny. Jeżeli dobrze pamiętam to właśnie on wędkuje na Trencie w poszukiwaniu sandaczy. Po kilku minutach rozmowy potwierdzają się moje przypuszczenia i już po chwili planujemy wspólny wypad. Marteny w poszukiwaniu sandacza, a ja wiadomo – zasiadka za brzaną.

Dzień przed planowanym wyjazdem rozmawiamy ze sobą i potwierdzamy miejsce spotkania. Trochę ponad godzinę jazdy samochodem, także nie jest źle szczególnie, że jadę pełny optymizmu. Po krótkim poszukiwaniu drogi na łowisko, dojeżdzam do parkingu, który znajduje się zaraz przy brzegu rzeki. W okolicy zauważa się dużo śladów po niedawnej powodzi – śmiecie na drzewach, płotach… Kolegi jeszcze nie ma, ale udaje mi się pogadać z bailifem, który opowiedział mi trochę o tym odcinku rzeki. Po wejściu na wał zauważam piękny wodospad i rzekę przypominajacą mi klimaty z Polski. Obrazy te uzupenia również duża liczba wędkarzy na brzgu – całkiem jak w Polsce!

 

 

Po kilku minutach zjawia się mój przewodnik w towazystwie swojego kolegi i od razu doradza miejscowke jak najblizej wodospadu. Dlugo się nie zastanawiamy i już podazam za Martenym mijajac kilku wedkarzy i pytajac ich o wyniki. Udaje mi się wcisnac w miejscowke i rozkladam sprzet a Marteny już biczuje wode prze samym wodospadzie. Dodam tylko ze jest ok. 17.00 i pewnie 30 stopni upalu także parasol wydaje się być dobrym pomyslem. Po kilkunastu minutach dwie przynety laduja w wodzie a ja rozpoczynam czekanie. W tym samym czasie Marteny zabiera się do domu po wyciagnieciu szczupaka. W tym momecie musze podziekowac za pokazanie lowiska! Z rozmow z innymi wedkarzami wyniklo ze brzana zeruje tu po zmroku wiec mam jeszcze kilka godzinek czekania. Zauwazam ze poziom wody podnosi się powoli i przypominam sobie ze jest to ciagle woda z przyplywami. Czekam, czekam i coraz bardziej denerwuje się na grzejace na maxa slonce. Odliczam minuty do zachodu slonca i w tym momecie moje odliczanie przerywa mi kilka slow wypowiedzianych po Polsku. Na stanowisko obok mnie przyszedl Arek – kolega który wedkowal na jednych z naszych zawodow lecz musze przyznac ze nie pamietam twarzy. Chwila rozmowy i okazuje się ze Arek zasiada za brzana po raz pierwszy a wiec razem poznajemy wode! Fajnie będzie wesolo!

Podczas gdy Arek pospiesznie rozklada swój sprzet ja przygladam się innym wedkujacym i zauwazam ze wysoko trzymane wedki sa podstawa na tej rwiacej rzece, która niesie ze soba duzo zielska i innych smieci. No coz trzeba będzie zaopatrzyc się w porzadny stojak bo podporki nie za bardza chca wspolpracowac z kamienistym brzegiem. Powoli się sciemina i od czasu do czasu daje się slyszec dźwięk alarmow czyli wyszly już na zer! Po kilku chwilach dźwięk alarmu wydaje się bardzo bliski i uswiadamiam sobie ze wlasnie zylka wyciagana jest z jednej ze szpul na moich kolowrotkach. Zacinam dosyc mocno i czuje ze zylka dalej wyciagana jest z kolowrotka. Podkrecam troche hamulec żeby utrudnic brzanie wejscie do glownego nurtu rzeki. Kilka minut walki i Arek stoi już kolo mnie z podbierakiem w reku. Przy jego pomocy ladujemy pierwsza brzane nocy i chyba nie musze wspominac jak szczesliwy czuje się w tej chwili.

 

 

Dziekuje Arkowi i wraca na swoja miejscowke na ktorej po jakims czasie odzywa się alarm. W ciemnosci widze ze walczy on z ryba i po dojsciu do jego stanowiska widze jego zdziwienie spowodowane sila walki tej ryby. Pomagam Arkowi i skladam gratulacje bo to jest jego pierwsza brzana i już widac ze mu się spodobalo. W tym momecie Arek pokazuje mi kulki na które wedkuje i musze przyznac ze wygladaja one i pachna calkiem interesujaco. Oczywiście Arek zaoferowal kilka kulek na probe a ja postanowilem zmienic jedna wedke ze sprawdzonego pelletu na jego kulke. Przynosi to dobry rezultat ponieważ po jakims czasie walcze z kolejna ryba i znowu Arek okazuje się być pomocny.

 

 

Co by utrzymac nasz system przydala by się teraz ryba u Arka na co nie musimy czekac za dlugo. Widac zadowolenie na twarzy kolegi – dwie ryby podczas pierwszej w zyciu zasiadki brzanowej to swietny rezultat. Na dworze robi się coraz zimniej i coraz bardziej chce się spac. Widze ze obydwoje zasiadamy w krzesle coraz mocniej i prubujemy zlapac troche snu. Nie mogę jednak spac bo jest za zimno i teraz z niecierpliwieniem czekam na wschod slonca – tak tego samego którego tak nienawidzilem wieczorem. Rozjasnilo się około godziny 4 rano i zauwazylismy ze miejscowki przy samym wodospadzie sa wolne. Ja nie mam ochoty się przemieszczac jako ze niedlugo musze wracac ale Arek postanawia przeniesc swoje wedki i sprobowac szczescia w ‘bialej’ wodzie. W momencie gdy oddali się już odemnie moja wedka pokazuje kolejne branie. Po zacieciu czuje ze to duzo mniejsza ryba i raczej nie będę miał problemu z jej podebraniem. Co ciekawe zlapala się również na kulke podarowana przez Arka także cos w nich jest.

 

 

Na odchodne proszę Arka o jeszcze kilka kulek które będę miał okazje przetestowac na mojej lokalnej rzece. Zegnamy się już w promieniach porannego slonca i wracam do domu planujac nastepna zasiadke na tym miejscu, lecz tym razem troche dluzsza i lepiej przygotowany. Jako ze moja zona jest na urlopie nie będę musial czekac dlugo na nastepna okazje….

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?