Zaloguj się

Brzana, brzana, brzana i jeszcze raz brzana (część II)

Minelo kilka dni od rozpoczecia sezonu a w mojej glowie ciagle przewijalo się moje tegoroczne zalozenie zlapania duzej liczby brzany. No coz czas rozpoczac poszukiwania na moim lokalnym odcinku rzeki co jak poprzednio zaczelo się troche komplikowac z powodu poznania dwoch nowych kolegow po kiju – Kamila i Grzeska. Obydwoje wedkuja w miejscowoscy Derby na rzece Darwent i mogą pochwalic się poeknymi okazami tej wlasnie ryby. Decyzja zapada szybko i ustawiam się z chlopakami na ich lokalnej rzece i pokaza mi co w trawie piszczy. Po kilku godzinach wedkowania i wymieniania się wiadomosciami na temat lowiska decyduje się przylaczyc do klubu i wykupic roczne pozwolenie. Teraz dopiero zaczyna się metlik w glowie. Dwa kluby, kilkanascie mil roznych rzek i ciezko wybrac gdzie jechac na ryby. Decyduje ze ze kilka rankow spedze na wodach rzeki Soar – czyli wracam do pierwszego rozwiazania. Udaje mi się wygospodarowac trzy ranki podczas których mam okazje usiasc z federem.

Do myslenia daje mi fakt braku wedkarzy na lowisku który mialo pomoc mi osiagnac mój cel. Nie zauwazylem tez zadnych nowych zdjec na stronie klubu i zaczalem się zastanawiac. Moje trzy zasiadki nie przyniosly zadnego rezultatu (oprocz przylowu w postaci duzego leszcza) ale udalo mi się rozpoznac kilka miejscowek. Mozliwosc wyboru pomiedzy dwiema rzekami oraz fakt ze nie udalo zlapac się niczego podczas trzech zasiadek spowodowal ze zaczalem myslec o rozpoczeciu mojej przygody na wodach drugiego klubu. Po kolejnych rozmowach z chlopakami i dzieki ich porada wybralem odcinek który będzie moim celem przez kilka nastepnych zasiadek. Odcinek rzeki plynie przez prywatny teren i wjerzdza się do niego przez brame do ktorej każdy czlonek klubu posiada kluczyk. Ten sam kluczyk daje mozliwosc zaparkowania samochodu na zamykanym parkingu i robi to nawet dobre wrazenie. Podozajac za wskazowkami Grzeska udaje się na ostatnia miejscowke na odcinku klubowym i wedkuje z piaskowej plazy pod mostem.

Wieczor rozpoczyna się wolno bez zadnego brania. Po kilku godzinkach Kamil odwiedza mnie na miejscowce i opowiada o swoich polowach co zdecydowanie dodaje mi optymizmu i motywacji. Pomalu robi się ciemno i Kamil postanawia zostawic mnie samego. Jest kilku innych wedkarzy na poprzednich stanowiskach także postanawiam zostac do poznych godzin nocnych. Jedynym zagrozeniem sa byki pasace się na polu za moimi plecami. Nie obawial bym się ich za bardzo jednak od czasu do czasu przychodzily na plaze żeby napic się wody. W tych mometach staralem się zostac bez ruchu.

Pierwsze agresywne branie nastapilo pare minut po zmroku. Wraz z braniem przyszla nadzieja na brzane z nowej miejscowki. Po kliku sekundach walki wiedzialem już ze nie będzie to brzana i podbierak pomogl wyladowac pieknego klenia. Jest to przylow ale naprawde zdziwil mnie rozmiar tego osobnika i ogromny brzuch który swiadczyl o tym ze osobnik ten jeszcze się nie wytal z ikry. Niestety zapomnialem wziasc ze soba wagi i musze zadowolic się zmierzeniem osobnika (56cm).

Klen wraca do wody, nowy pelet na wlosa i zestaw szybko podaza w kierunku glownego nurtu. Branie nastepuje po kilkudziesieciu minutach i ponownie szczytowka pokazuje dosyc agrsywny sposow pobierania. Walka podobna do poprzedniej tak samo jak osobnik w podbieraku. Kolejny piekny klen i dluzszy od poprzednika o 1 cm. Robie zdjecie i powracam do polowu.

Pozostaje na lowisku jeszcze przez kilka godzinek ale już nic się nie dzieje i postanawiam wracac. Podczas drogi powrotnej wzdluz brzegu rzeki mijam jeszcze dwoch wedkarzy ale oni tez nie zlapali brzany. Nie mam co narzekac bo jest to dla mnie nowe miejsce i będę potrzebowal czasu żeby nad nim popracowac.

Szansa na kolejna wieczorowa zasiadke nadeszla szybko i wrocilem do tego samego odcinka rzeki. Tym razem wybralem stanowisko przy którym do glownej rzeki wplywa odnoga. Dobrze natleniona woda i kilka drzew powinna stanowic dobre miejsce na odwiedziny brzany. Wedki szybko wedruja do wody i rozpoczynam czekanie.

Kamil i Grzesiek również wedkuja dzisiaj w nocy lecz na innym odcinku rzeki. Wiekszosc nocy rozmawiamy ze soba przez telefon co pomaga przetrwac klika godzin bez jakiejkolwiek akcji. Cisze przerywa branie klenia – mniejszy niż te poprzednie i chociaz troche poprawia mi chumor bo przeciez nie ‘zaliczylem blanka’.Tym razem wedruje do wazenia i waga wskazuje 4.4 lbs.

Na tym etapie postanawiam pozegnac się z chlopakami i wracam do domu. W drodze powrotnej pojawiaja się mysli zwiazane z rzeka Trent i w tym momecie nie spodziewam się jeszcze ze przyjdzie mi ja odwiedzic w bardzo niedalekiej przyszlosci…

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?