Zaloguj się

Brzana, brzana, brzana i jeszcze raz brzana (część I)

A więc postanowiłem powrócić do świata wędkarstwa brzanowego i poświęcić lato i wiosnę tego sezonu na polowy tego właśnie gatunku ryby. Przeprowadzka do Midlands spowodowała ze otworzyły się dla mnie nowe łowiska wędkarskie, na których nigdy jeszcze nie wędkowałem. Jako ze powracam do sportu postanowiłem sobie ze będzie to sezon ilości a nie wielkości. Myślę ze nie jestem przygotowany i nie znam lokalnych rzek na tyle dobrze, aby poświęcić ten sezon na poszukiwanie nowej życiówki. Zostawię sobie na to przyszły sezon wędkarski.

Sprzęt został skompletowany na długo przed sezonem, zapoznalem dobrze oferte okolicznych klubow wedkarskich i wybralem jeden posiadajacy pod swoja opieka rzeke Soar w okolicach Laurghborough (miejscowości położonej jakieś 30 minut od mojego nowego lokum). Kilka zapoznawczych wizyt na łowisku pozwoliło mi stworzyć mały plan odnośnie tego, na którym odcinku będę wędkował jak tylko sezon zostanie otwarty. Czekałem długo i cierpliwie aż w końcu przyszedł ten dzień, w którym można legalnie zasiąść nad rzeka i rozpocząć wędkowanie. Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem, bo w związku z praca wylądowałem na rzece Nene oddalonej ode mnie o jakieś 2 godziny jazdy! Nigdy tam nie wędkowałem jednak Darek, który wędkuje w tamtych okolicach okazał się świetnym przewodnikiem wędkarskim. Przed rozpoczęciem wędkowania udało się poznać bardzo przyjaznego, bailifa który jest ogromnym pasjonatem wędkarstwa brzanowego. Dodam ze w tym dniu odwiedził moje stanowisko chyba ze 4 razy i za każdym razem dowiadywałem się więcej i więcej na temat łowiska. Paweł i Darek, którzy towarzyszyli mi od rana postanowili posmigac trochę ze spinningiem a ja zasiadłem na miejscu, które wydawało się ciekawym przesmykiem. Podczas kilku godzinek miałem kilka agresywnych pociągnięć, które łatwo dało się zauważyć na szczytówce nowych kijów. Niestety były to tylko puste pociągnięcia i podejrzewałem ze to klenie próbują dobrać się do pelletu. Po kilku godzinkach towarzysze wyprawy powrócili do mojego stanowiska i postanowili zakończyć dzień, sugerując żebym przeniósł się w inne miejsce które wcześniej zajęte było przez innego wędkarza. Brak kontaktu z ryba spowodował ze łatwo podjąłem ta decyzje i po kilku chwilach wędkowałem po przeciwnej stronie rzeki przy kilku drzewach wrastających częściowo do wody. Tutaj również zauważyłem kilka pociągnięć, ale nic one nie przyniosły. W pewnym momencie moja wędka zaczyna podskakiwać na podpórce a wolny bieg w kołowrotku pozwala na gwałtowne wyciąganie żyłki ze szpuli. Udaje mi się złapać wędkę w momencie spadania z podpórki i zacinam. Czyje duży opór a żyłka dalej wyciągana jest z kołowrotka, lecz tym razem przez dobrze wyregulowany hamulec. Cieszę się bardzo, bo to pierwszy dzień sezonu, pierwsza ryba i prawdopodobnie brzana na łowisku, na którym nigdy nie byłem. W tym momencie przypomniałem sobie o waleczności tej ryby, ale nowe wędki świetnie przygotowane były do tego typu walki. Po kilku minutach już wiem ze to brzana i zaczynam sięgać po podbierak. Ryba ląduje w podbieraku i zostawiam ja w wodzie na kilka minut żeby odpoczęła. Mam kilka chwil na przygotowanie i zmoczenie maty oraz naszykowanie aparatu i wagi. Uszczęśliwiony wyjmuje rybę na brzeg wypinam haczyk i robię zdjęcie. Ryba wazy dokładnie 8 lbs i szybko wraca do wody a ja zadowolony zaczynam myśleć o drodze powrotnej do domu.

Następne kilkadziesiąt minut mija w ciszy i spokoju aż do momentu, w którym zauważam starszego mężczyznę biegnącego w moja stronę i krzyczącego cos w jakimś dziwnym języku. Po chwili dobiega do mnie i po złapaniu oddechu pyta czy mam wagę i aparat, bo złapał właśnie potężną brzanę a zapomniał wymienić baterie w aparacie i wadze! Postanowiłem ze zwinę wędki i udam się do jego stanowiska obejrzeć tego potwora i pomoc mu w ważeniu i zdjęciu. Okazuje się również ze nie był to dziwny język tylko pan miał trudności z mówieniem podczas biegu LOL a tak generalnie to jest miejscowym wędkarzem. Po dotarciu do jego stanowiska ryba gotowa jest już do ważenia i zauważam ze jest to ryba o podobnym rozmiarze do mojej a tej brakowało trochę do bycia potworem. No cóż chyba zależy, co kto nazywa potworem. Ważymy rybę a wskaźnik wyświetla 8.2 Lbs a wiec niewiele się myliłem, co do rozmiaru. Wędkarz powiedział mi ze to jego pb wiec wysyłam mu zdjęcie na jego telefon żeby mógł mieć pamiątkę.

Po tym postanawiam wrócić na swoje stanowisko, spakować sprzęt i wrócić do domu. Podczas dwu godzinnej drogi mam szanse pomyśleć o kolejnej wyprawie lec tym razem na moja lokalna rzeke…..

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?