Zaloguj się

Brzana wieczorową porą… czyli londyński „urban fishing”

Na miejsce dojeżdżam około 19:30. Parkuję na drodze, za płotem płynie rzeka – w tym miejscu dość szeroka – ok 4m, ale płytka. Idę ok 100m do mostu za którym znajduje się niewielki przesmyk w krzakach. Po chwili jestem na miejscu. Jarek już czeka, na miejscu jest też Grzegorz – lokalny wędkarz znany nam z Facebooka. Przez jakiś czas gawędzimy o rybkach, przynętach, oraz przydatności mielonki różnych producentów do połowu brzany (wrócę jeszcze do tego tematu), a ja w międzyczasie rozstawiam sprzęt.

Postanowiłem łowić nieco nietypowo – niedawne zakupy karpiowe zaowocowały nowymi kołowrotkami typu Big Pit. Postanowiłem je przetestować i dlatego zamiast typowego feedera mam ze sobą kij karpiowy o długości 3.60m i sile ugięcia 3lb – nie jest to sprzęt do połowu płotek, jednak w krzakach jest nieco nieporęczny i szybko zaczynam żałować wyboru.

Zarzucam wędkę pod gałąź zwisającą nad przeciwległym brzegiem. Prąd wody jest dość mocny, więc 60g ciężarek i tak zostaje zepchnięty na środek. Po chwili na żyłce czepia się jakieś zielsko i musze ściągnąć zestaw. Przerzucam, tym razem zestaw ląduje nieco bliżej i od razu zostaje ściągnięty w zielsko na środek. Ściągam … i zaczep. Niestety przypon z fluorocarbonu 0.30mm nie wytrzymuje. Na szczęście mam zawiązane jeszcze kilka, więc po paru sekundach zestaw wraca do wody… i sytuacja się powtarza. Jarek i Grzesiek przypominają sobie, że w miejscu w którym łowie jest zatopiony betonowy próg – mam niewielkie szanse na wyciągniecie go z wody nawet na ciężki sprzęt.

Zestaw znowu wraca do wody – tym razem rzucam nieco dalej z prądem. Mielonka jednak spada z haka… Podobny problem ma Jarek – nasza mielonka jest strasznie tłusta, miękka i grubo mielona, a w dodatku stała na sklepowej półce w niezłym upale. Rezultat jest denerwujący – kostki rozpadają się w palcach lub spadają z haka przy uderzeniu o wodę. Na szczęście Grzesiek zbierając się do domu zostawia nam resztkę swojej mielonki.

Siedzimy sobie gadając i popijając napoje energetyczne. Sprzątamy też śmieci zostawione przez innych wędkarzy – parę puszek po piwie i reklamówek. Dołącza też do nas czapla, która siada w krzakach naprzeciwko.

Powoli zapada zmrok i zaczynamy zauważać buszującą drobnicę. Raz po raz nad wodę wyskakują niewielkie rybki, pojawiają się też uderzenia w żyłkę. Nie wiemy czy to ryby, czy przepływające śmieci po grillu, które jakiś idiota wrzucił do wody w górze rzeki:/

Na pierwsze branie czekamy do ok 21:00 – niestety niezacięte. Prawdopodobnie mały węgorz lub klenik zainteresował się mielonką Jarka. Niedługo później podobne stuknięcie mam ja – również bez kontaktu z ryba. W końcu jednak na wędce Jarka pojawia się konkretny odjazd. Początkowo ryba nie walczy zbyt mocno i stwierdzamy ze to pewnie „sznurówka”. Kiedy ryba pojawia się na powierzchni widzimy jednak że nie jest to węgorz. Pewnie kleń? Dopiero po chwili okazuje się, że to niewielka brzana. Nie ma nawet sensu moczyć podbieraka i rybka ląduje bezpośrednio w ręce. Jest to rekord Jarka – nigdy nie złapał mniejszej brzany! Pomimo niewielkich rozmiarów ryba jest silna i temperamentna. Szybka fotka i powrót do wody.

Łowimy jeszcze jakieś pół godzinki, jednak nie ma już śladu obecności ryb. Jarek mówi jego brzanka musiała spłoszyć wszystko w okolicy i nic tutaj nie połapiemy przez następne 2-3 godziny. Postanawiamy spróbować w innym miejscu. Składamy sprzęt i idziemy w górę rzeki – niedaleko, jakieś 100m.

Miejsce nie wygląda zbyt zachęcająco – stoimy na ulicy, wokół zaparkowane są samochody. Przechodnie patrzą na nas dziwnie – w końcu kto chodzi po mieście z wędka i podbierakem?

Rzeka płynie za ogrodzeniem, około metra poniżej poziomu ulicy. W tym miejscu szeroka na jakies 4-5m. Nawet nie muszę zarzucać, po prostu wystawiam kij nad ogrodzenie i otwieram kabłąk kołowrotka. W międzyczasie Jarek męczy się z mielonką. Po paru minutach kilka szarpnięć szczytówki i myślę, że mam branie – zacinam, ale nic. Zarzucam ponownie – tym razem kładę zestaw bardzo blisko brzegu w niewielkiej rynnie pod krzakiem. Odstawiam kij i odwracam się do Jarka.

  • - masz branie -
  • - co? -
  • - branie masz -

W tym momencie zaczyna grać hamulec. Przecież zestaw jest w wodzie dopiero ze 30 sekund! Lekko docinam i czuję rybę. Dokręcam hamulec i kij wygina się pod kątem 90 stopni. Przechodząca grupka ludzi zatrzymuje się i obserwuje nas przez chwilę z zainteresowaniem. W międzyczasie ryba rusza pod drzewo na przeciwległym brzegu, a mnie jakoś udaje się ją zatrzymać. Nie na długo – ryba zmienia taktykę i wchodzi w rynnę przy ogrodzeniu zmuszając mnie do oddania kilku metrów żyłki. Po chwili wydaje się, że ryba się jednak poddała.

Niestety, jedyne miejsce gdzie można ją podebrać jest na wysokości zaparkowanego samochodu. Podciągnąć jej wyżej nie udaje się z powodu silnego prądu, natomiast opuszczenie niżej nie wchodzi w grę z powodu krzaków. Jarek wciska się jakoś w szparę miedzy samochodem a ogrodzeniem i próbuje sięgnąć podbierakiem do wody. Udaje mu się ledwo zanurzyć jeden z rogów. Z domu naprzeciwko ktoś wychodzi i nas obserwuje – zapewne właściciel samochodu, który zauważył dwóch dziwnych gości łażących dookoła jego własności. Po chwili jednak macha ręką i wraca do domu – pewnie uznał nas za niegroźnych wariatów.

Próbuję kilka razy wprowadzić rybę do podbieraka, niestety bezskutecznie – za każdym razem ryba zrywa się do ucieczki kiedy tylko dotyka jej siatka. Jarek zaczyna kombinować – przecież jakoś podbierał tutaj ryby samemu… tymczasem hol się przedłuża, a ja zaczynam się bać ze ryba się zepnie. Nagle olśnienie – przecież zamiast sięgać nad ogrodzeniem wystarczy przełożyć przez nie rękę! Po paru sekundach ryba jest już w siatce. Teraz trzeba się tylko wydostać zza samochodu.

Po chwili cała operacja jest zakończona. Jednak… nie mamy maty, a wszędzie wokoło beton. Jak mogliśmy zapomnieć maty? Mamy jednak ze sobą padowane torby wędkarskie, wiec szybko udaje nam się zrobić prowizoryczne, ale bezpieczne miejsce do odhaczenia ryby, która na szczęście jest bardzo spokojna.

Robimy kilka fotek i mierzymy – 62cm, 6lb 3oz. Niby niewiele, ale wydaje się potężna. Czuć bijącą od niej siłę i wiem że jeśli zacznie się rzucać, to nie będę w stanie jej utrzymać. Postanawiamy więc jak najprędzej ją wypuścić – najprostsze rozwiązanie to opuścić ją w podbieraku do wody. Niestety podbierak Jarka ma bardzo głęboką siatkę i ryba zaplątuje się w nią. Wywijam podbierakiem żeby ją odplątać. Przechodnie znowu patrzą na nas jak na wariatów – musimy wyglądać komicznie.

Niestety nie udaje się oswobodzić ryby, więc ja trzymam więc podbierak, a Jarek ryzykując kąpiel przechodzi nad ogrodzeniem i staje na wąskim gzymsie. Trzymając się prętów jedna ręką wyjmuje rybę z podbieraka i pomaga jej stanąc w pionie. Ryba jednak siadła na mieliźnie i nie może się ruszyć… odpływa dopiero po po zepchnięciu na głębszą wodę. Jarek natomiast wraca na bezpieczna stronę ogrodzenia.

Moja pierwsza brzana! Trzęsą mi się ręce, a Jarek pakuje sprzęt – po takiej walce napewno nie ma tu już ryb, idziemy więc kolejne 50 metrów w górę rzeki. Łowimy jeszcze parę minut, ale nic już się nie dzieje. Zbliża się 23:00 i postanawiamy zakończyć wypad – przede mną jeszcze 45 minut jazdy do domu. Gadamy chwilkę i umawiamy się na kolejną zasiadkę…

PS. Wybór wędki nie był jednak taki zły – gdybym wziął mojego standardowego feedera miałbym pewnie problemy z holem. Poza tym przetestowałem nowy kołowrotek i wiem, że mogę mu zaufać.

3 Komentarzy
  1. Profile photo of KubaT
    KubaT 3 lata temu

    Fajny post. Musieliście wyglądać koniecznie. Ale gratulacje.

  2. Profile photo of michalD Author
    michalD 3 lata temu

    hehe mozliwe – czasami ludzie sie smieja, czasami patrza na nas jak na nienormalnych, a raz jakias podpita angielka chciala „pokazac mi jak sie lowi szprotki” (doslownie tak powiedziala;]) nie do konca wiem co miala na mysli – w kanale nie ma szprotek:P

  3. Profile photo of KubaT
    KubaT 3 lata temu

    8) chciała pokazać

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?