Zaloguj się

Bezczynne czekanie, czyli rozpoczęcie sezonu w stylu angielskim…

Od zawsze zastanawiałem sie, jaki sens ma zasiadanie nad rzeka na kilka godzin przed rozpoczęciem sezonu w oczekiwaniu na północ i możliwość zarzucenia zestawów do wody. Przez ostatnie kilka lat krótki wypad spinningowy, w ciągu pierwszego dnia, to było maksimum poświecenia, na jakie mnie było stać.

W tym roku jednak sytuacja się zmieniła. Na kilka tygodni przed rozpoczęciem sezonu pojawiła się informacja ze klub, którego jestem członkiem i na którego wodach wędkuje, organizuje BBQ z okazji rozpoczynającego się okresu połowu na rzekach. Nie zastanawiając się długo zapisałem się na listę i przyszedł mi do głowy pomysł ze po imprezie udam się nad rzekę i powędkuje za brzana jak tylko sezon się rozpocznie. Wszystkiego trzeba w życiu spróbować!

Nadeszła Niedziela 15 Czerwca i od rana zacząłem szykować się na nocna zasiadkę. Przez swoje niezorganizowanie zostawiłem wszystko na ostatnia chwile a zamknięty lokalny wędkarski nie pomógł w przygotowaniach. Pomocny okazał się Facebook i po kilku chwilach wiedziałem ze kilku znajomych również wędkuje dzisiaj w nocy i będą w stanie pożyczyć kilka drobiazgów, których nie zdążyłem skompletować na czas! Około południa byłem gotowy.

Kilka minut po 18.00 spakowałem samochód i wyruszyłem na spotkanie z klubowymi znajomymi oraz zaprzyjaźnionym odcinkiem rzeki. BBQ było bardzo udane – jak zwykle polska kiełbasa przodowała w szeregu. Fajnie było spotkać się z osobami, których nie widziałem od kilku miesięcy, pogadać o planach na najbliższy sezon a co najważniejsze na najbliższą noc. Okazało się ze dosyć duża liczba wedkarzy decyduje się na polowy wiec na pewno nie będę samotny.

Po kilku godzinkach rozmów nadszedł czas na udanie się nad wodę i rozstawienie sprzętu przed zapadnięciem ciemności. Zdecydowałem ze udam się na miejscówkę, na której straciłem fajna rybę w ostatni dzień sezonu i spróbuje poprawić rezultat. Po dotarciu nad wodę okazuje się ze miejscówka jest wolna i obok mnie rozłożyło się już kilku wedkarzy, którzy czytają gazety w oczekiwaniu na północ. Szybko rozłożyłem swoje wędki, ponęciłem miejscówkę – zegarek pokazywał 22.15.

Czas do północy upłynął dosyć szybko na ciekawych rozmowach z sąsiadującymi wędkarzami. Okazało się ze jeden z nich siedzi już na miejscówce od godziny 15 w obawie ze ktoś inny mógłby ja zająć!!!

O godzinie 24.00 oczekiwałem okrzyków i fajerwerków – niestety nic takiego nie miało miejsca! Fajne było to ze jakieś piętnaście sekund po północy dało się słyszeć mnóstwo feederów, ciężarków i kulek łamiących lustro wody w okolicy mojego stanowiska. A wiec inni zaczęli – wiec zaczynam i ja.

Noc upłynęła bardzo szybko i kilka minut po godzinie 3.00 zaczęło robić się widno. Jeden z sąsiadujących wedkarzy zwinął wędki i zakończył łowienie z zerowym rezultatem. Sąsiad po drugiej stronie złapał leszcza zaraz po północy i miał jeszcze jedno branie. Ja musiałem zadowolić się jednym braniem, które nie zakończyło się kontaktem z ryba. Postanowiłem posiedzieć do 6 rano i poczekać. Niestety nie miałem szansy powalczyć z brzana, ale udało mi się nie zblankowac łowiąc jednego leszcza.

Zmęczenie dało się we znaki wiec postanowiłem wrócić do domu. Po drodze spotkałem jeszcze dwóch wedkarzy niestety również z zerowym rezultatem. Na pocieszenie dostałem wiadomość od Kamila, który wędkował na innym odcinku tej rzeki w poszukiwaniu karpia, w której napisał ze złowił pięknego karpia o wadze 25.2 Lbs! No cóż, chociaż inni dostali to, czego chcieli!

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?