Zaloguj się

Woblery – odlewanie woblerów w miękkich formach (część I)

Wychodząc naprzeciw zainteresowaniu postanowiłem napisać krótki cykl artykułów przybliżających techniki i teorię przydatne w domowej produkcji woblerków.


W części pierwszej przedstawię bardzo prostą technikę odlewania woblerów – opiszę konkretne rozwiązanie, które jest stosunkowo tanie, ale sprawdza się bardzo dobrze.

 

 

Dlaczego odlewanie?

Na początek zastanówmy się dlaczego w ogóle chcemy odlewać woblery? Woblery robione z drewna są przecież równie skuteczne, materiał można często zdobyć za darmo, nie potrzeba nam żadnych form, narzędzi ani dodatkowych materiałów.

Myślę, że kwestie sensowności odlewania każdy powinien rozpatrzyć samemu. Jeśli ktoś wykonuje kilka woblerków rocznie lub bardzo dużo eksperymentuje z różnymi kształtami to absolutnie nie ma sensu odlewać. Jeśli natomiast mamy już ulubione, sprawdzone wzory i będziemy wykonywać więcej niż około 30 korpusów rocznie, to cały biznes zaczyna się opłacać.

Główna zaleta odlewania to stuprocentowa powtarzalność wzoru – każdy odlany woblerek będzie identyczny. Nie podobny, nie prawie taki sam, tylko identyczny – każda ryska, wgłębienie czy wypukłość zostanie skopiowana.

W dodatku cały proces odlania korpusu zajmie nam przy odrobinie wprawy, 2-3 minuty (plus czas potrzebny na zastygniecie materiału), przy koszcie rzędu 10-50 pensów za sztukę w zależności od wielkości woblera. Wydawać się może, że skoro wykonanie woblera odlanego kosztuje np. 50p, a z drewna jest „darmowe” to cały ten majdan nie ma sensu. Jednak trzeba pamiętać, że oszczędzamy czas (który też można przeliczyć na pieniądze!), a oszczędność czasu jest niesamowita – zamiast strugać kawałek drewna kilkadziesiąt minut (lub dłużej, robiąc niesamowity syf dookoła) napełniamy strzykawkę wymieszanym materiałem i wstrzykujemy do formy.

Oczywiście nie jest to metoda  idealna. Jak na początku wspomniałem ma sens tylko, jeśli mamy zamiar wykonać kilkadziesiąt kopii woblerka tego samego rodzaju. Związane jest to z koniecznością zaopatrzenia się w pewne materiały – koszt to około 40-50 funtów. Koszt ten oczywiście rozkłada się na wykonane woblerki – czym więcej woblerków zrobimy tym mniejszy ich średni koszt.

 

Co potrzebne będzie nam na początek?

Podstawowy zestaw narzędzi potrzebnych przy odlewaniu woblerków nie będzie zawierał nic szczególnego. Oczywiście potrzebne będą nam: piłka (np. do nacinania slotów na stery), drobny papier ścierny (do wyrównywania powierzchni), jakiś klej (najlepiej dwuskładnikowy żywiczny do wklejania sterów i oczek), kombinerki itp. Dodatkowo potrzebujemy taśmy klejącej (takiej szarej foliowej do pakowania – koszt 30p), karton lub inny materiał z którego można szybko zrobić prostokątne (a raczej prostopadłościenne) pudełeczka (koszt: 0), jakieś patyczki (np., wykałaczki, słomki do napojów lub po prostu zwykły prosty patyk o średnicy ok 0.3-0.5cm oraz plastikowy lub szklany pojemnik (do mieszania płynów). Przydatna będzie też strzykawka do 10ml.

O ile narzędzia prawdopodobnie mamy w domu lub możemy mieć za grosze (lub pensy), to materiały potrzebne do odlewania niestety będziemy musieli zakupić za funty. Pierwszym i największym wydatkiem będzie masa na formy. W tym artykule poruszamy temat odlewania w formach miękkich, więc nasza masa będzie po prostu odpowiednim silikonem. Silikony takie używane są przez plastyków do wykonywania form do odlewu małych rzeźb, ozdób i biżuterii. Najlepszym wyrobem jest zdecydowanie silikon OOMOO firmy Smooth-on

Silicone-Rubber

Ma bardzo dobre właściwości wytrzymałościowe i świetnie trzyma kształt, co jest stosunkowo ważne. Do tego zastyga, w zależności od rodzaju, w 1.5 do 6 godzin i nie powstają w nim bąbelki. Niestety nie udało mi się znaleść tego silikonu w akceptowalnej cenie nigdzie w  Wielkiej Brytanii. Zamiast niego możemy użyć lokalnych wyrobów dla artystów-plastyków. Ja wybrałem gumę RTV dostępną na Amazonie.

Silicone Mould Making…

Za 26 funtów otrzymujemy 1kg masy + 100gr utwardzacza. Jest to około 1-go litra gumy, który powinien wystarczy, w zależności od wielkości na 5-15 form – mnie udało się wykonać 13 form na różne woblerki w rozmiarze 5-7cm.

Drugim wydatkiem będzie materiał z którego będziemy odlewać same korpusy. Wybór jest przeogromny – od wszelkiego rodzaju żywic, mas plastikowych i gumowych, przez specjalistyczne pianki, aż po wszelkiego rodzaju „domowe” wynalazki. Jako przykład posłuży nam w tym artykule żywica poliuretanowa – do kupienia np. na ebayu…

Fast Cast Polyurethane Liquid Plastic Casting Resin Kit

…za 15-20 funtów za litr. Przyda się nam tez wazelina (kilka pensów w aptece), gumowe rękawiczki, ostry nożyk (np. skalpel) i jakaś powierzchnia do pracy.

 

Krótko o BHP, tudzież nasze ukochane Health-and-Safety.

Powiedzmy sobie szczerze – będziemy pracować z chemikaliami. Podane przeze mnie przykłady nie są szczególnie toksyczne, jednak ciągle są to chemikalia. W przypadku gumy zwróćmy uwagę na utwardzacz – jest to tetrametyloksilan, który może powodować podrażnienia skóry i reakcje alergiczne. Mimo przyjemnego zapachu, który wydziela lepiej przewietrzyć pomieszczenie po jego użyciu. Nie zaszkodzi też stosowanie rękawiczek.

Sama guma nie jest toksyczna, ale ma konsystencje lejącego się miodu – jesteśmy absolutnie bez szans, jeśli rozleje się na dywan. Polecam, więc przygotować sobie odpowiednie miejsce do pracy – biurko, stół lub inna płaska i niezagracona powierzchnia i będzie OK.

Żywica wymaga już nieco więcej uwagi. Przede wszystkim nie możemy doprowadzić do zanieczyszczenia składników – jeśli odmierzamy płyny strzykawką, to musimy pamiętać o jej dokładnym wytarciu przed włożeniem do drugiego płynu. Najlepiej, jeśli będziemy mieli 3 strzykawki – po jednej do każdego płynu i dodatkową do wymieszanej żywicy. Nie zaszkodzi też pracować w okularach ochronnych i rękawiczkach – nie wszystkie strzykawki pracują równo i zdarza się, że płyn potrafi chlapnąć. Wszystko robimy oczywiście w bezpiecznym miejscu – z dala od dzieci i zwierząt, oraz za pozwoleniem żony/matki.

 

Wykonanie formy.

Pierwszym krokiem będzie wykonanie formy. W tym wypadku będzie to jednoczęściowa  forma do kopiowania korpusu ze zdjęcia poniżej. Jest to woblerek o długości około 4.5cm. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby skopiować istniejący wobler – trzeba tylko zdjąć kotwiczki. Oczywiście pamiętajmy, że kopiując istniejące woblery wchodzimy o szarej strefy – pod żadnym pozorem nie wolno nam takiej kopii sprzedać, czy komukolwiek przekazać, bo będzie to już łamaniem obowiązującego prawa.

Na początek z kawałka kartonu wykonamy zwykle pudełeczko. Wymiary pudełeczka zależne będą od rozmiaru woblera – musi być dłuższe o ok 4-5 cm niż wobler, oraz o minimum 2cm. szersze i 3-4cm. wyższe. Jeśli ktoś przeczyta instrukcje dołączona do gumy znajdzie tam informacje, że odlana forma musi mieć minimum 1cm. grubości, aby się nie zapadała – ja polecam nie oszczędzać za bardzo i robić formy o ściankach grubości 2cm. Nie wyjdzie to znacznie drożej, a nasza forma będzie sztywniejsza i wytrzymalsza – jest to szczególnie ważne przy dużych woblerach. Ja wyklejam pudełeczko od środka taśmą klejącą – dzięki temu mam pewność ze nie będzie przeciekać, nie nasiąknie gumą i będzie łatwo go oderwać od gotowej formy.  Takie pudełeczko można zobaczyć na drugim zdjęciu obok kopiowanego korpusu.

Kolejnym krokiem jest przygotowanie samego korpusu. Po pierwsze musi być on  oszlifowany, bez rys i nierówności, oraz zabezpieczony przed wilgocią (np. przez polakierowanie). Do korpusu musimy przymocować patyczek lub słomkę – posłuży ona do zamocowania korpusu w pudełeczku, oraz spowoduje powstanie w formie kanaliku przez, który wstrzykiwać będziemy do formy żywice z której powstanie odlew.  Na koniec korpusik smarujemy bardzo cienko wazeliną – możemy to zrobić np. chusteczką higieniczną, chodzi tylko o delikatne natłuszczenie korpusu, żeby lepiej odchodził od gumy (w praktyce, jeśli korpus jest gładki to wazelina nie jest potrzebna).

Na koniec mocujemy korpusik w pudełeczku, tak, żeby z każdej strony był co najmniej 1cm. wolnego miejsca (lub jak już wspominałem lepiej, żeby były to 2cm. w przypadku większych woblerkow).

Kolejnym krokiem jest przygotowanie silikonu. Ilość potrzebnego silikonu możemy bardzo łatwo wyliczyć. Na początek musimy znać gęstość naszego silikonu.  Wyliczymy ją bardzo łatwo dzieląc wagę silikonu przez jego objętość. Pojemnik, który kupiłem to około 1kg. silikonu netto (netto oznacza wagę bez opakowania). Opakowanie to puszka o średnicy podstawy około 13cm., a silikon sięga w nim na wysokość około 7,5cm. Objętość możemy wyliczyć jako V = PI* r2 * h, gdzie PI = 3.14, r to promień podstawy (czyli połowa średnicy 13/2 = 6.5cm), a h to wysokość na która sięga silikon. Daje to ok 994cm3 – nieco mniej niż litr. Nasz silikon ma zatem gęstość ρ= 1kg/994cm3 = 1000g/994cm3 ~= 1g/cm3. Ta odrobina matematyki nie powinna nas przerażać – pozwoli bowiem na łatwe oszacowanie ile silikonu nam potrzeba bez niespodzianek w stylu „trochę brakło”.

Niezbędne jest też obliczenie objętości naszego kartonowego pudełeczka – w moim przypadku jest to 3x3x9cm. Objętość wynosi, więc 81cm3. Nie będę jednak zalewać pudełeczka po brzeg – woblerek jest na tyle mały, że wystarczy jak zaleje około 2.5cm. (co daje objętość około 67cm3)

Znając gęstość silikonu (tutaj bardzo wygodne 1g/cm3) i objętość pudełeczka w którym odlejemy formę możemy obliczyć ilość potrzebnego materiału: w tym wypadku 67cm3 * 1g/cm3 = 67gramów. Zaokrąglamy do 70gram i nabieramy odpowiednia ilość do plastikowego pojemnika. Następnie dodajemy odpowiednią ilość utwardzacza (w przypadku gumy RTV jest to ilość odpowiadająca 1/10 wagi masy podstawowej – tutaj ok 7gr).

Składniki dokładnie i bez pospiechu mieszamy. Masa musi być jednolita – bez przebarwień, równa, bez bąbelków powietrza, smug, gródek, włosów i śmieci. Gotowa masę wlewamy powoli do pudełeczka upewniając się, że woblerek z każdej strony jest przykryty na grubość co najmniej 1cm. Pudełeczko opukujemy tak, aby guma się wypoziomowała i wypuściła jak najwięcej bąbelków powietrza.

Następnie odstawiamy pudełeczko w bezpieczne miejsce. Guma RTV potrzebuje 24 godziny na zastygnięcie – jest to jej podstawowa wada, ale za 16 funtów za kg nie ma co narzekać. Po zastygnięciu rozkładamy pudełeczko aby wydobyć formę.

Upewniamy się, że nie ma ona żadnych wad (np. dużych bąbli powietrza) – jeśli takowe są, to latamy je odpowiednią ilością świeżo przygotowanego silikonu. Kolejnym krokiem jest rozcięcie formy. Rozcinamy tylko z jednej strony, na jak najmniejszej długości, która pozwoli nam bezpiecznie wyjmować odlewane korpusy, ale która nie naruszy sztywności formy. Uważajmy też, aby nie zadrapać kopiowanego korpusu.

Po wyjęciu korpusu sprawdzamy, czy forma nie ma żadnych wad wewnątrz – jeśli na korpusie oparł się jakiś duży bąbelek powietrza to może się okazać, że nasza forma do niczego się nie nadaje. Oczywiście, jeśli starannie mieszaliśmy składniki, to żadne bąbelki nie mają prawa bytu.

 

Odlewanie woblerków.

Nasza forma jest gotowa. Możemy teraz zacząć odlewać woblerki. Na początek odlejemy korpusik ze zwyklej żywicy poliuretanowej. Żywica przedstawiona na początku artykułu ma gęstość ok 1.05 g/cm3, więc wykonany z niej wobler będzie, więc woblerkiem tonącym. Jak temu zaradzić, oraz omówienie materiałów do odlewania, fizykę pływalności itp. postaram się przybliżyć w kolejnych artykułach.

Zaczniemy od posmarowania naszej formy od środka wazeliną – ponownie chodzi jedynie o jej delikatne natłuszczenie ułatwiające wyjecie odlanego korpusu – w praktyce nie zdarzyło mi się żeby silikon się do czegoś przykleił na tyle mocno, żeby nie dało się oderwać.

Następnie odmierzamy odpowiednia ilość składników żywicy (w tym wypadku 1:1) i mieszamy je w plastikowym pojemniczku. Ile żywicy nam potrzeba można wyliczyć stosunkowo łatwo znając wymiary woblerka – w moim wypadku ok 4.5×1.5x1cm., czyli jakieś 6.75cm3 – dla pewności zaokrąglamy do 7cm3, co daje ok 3.5cm3 każdego składnika. Po odlaniu kilku woblerków będziemy wiedzieć ile żywicy potrzeba faktycznie do wypełnienia formy (moja forma potrzebuje nieco więcej niż 4.5cm3). Żywicę musimy mieszać dość szybko (ale starajmy się jej nie spienić) jako, że zaczyna ona twardnieć już po około 90 sekundach.

Wymieszany płyn wlewamy lub wstrzykujemy do formy.  Formę lekko rozchylamy pozwalając ujść bąbelkom powietrza. Upewniamy się ze żywica wpłynęła we wszystkie zakamarki.

Nasza żywica twardnieje około 20 minut lekko się rozszerzając i wydzielając sporo ciepła.

Po zastygnięciu wyciągamy gotowy korpus i odcinamy nadlewy.

 

Podsumowanie.

Przedstawiona tutaj metoda nie jest idealna. Po pierwsze nie uwzględnia możliwości osadzania stelaży wewnątrz odlewów. Moim zdaniem przy formach miękkich nie ma to sensu – nie osiągniemy w łatwy sposób powtarzalnych rezultatów, a stosowanie skomplikowanych zabiegów stawia pod znakiem zapytania sensowność stosowania tej metody. Po drugie nasza forma pozwala odlać tylko jeden korpus naraz – oczywiście możemy przygotować kilka form, jednak zdecydowanie nie jest to metoda do przemysłowej produkcji woblerów. Jest jednak prosta i skuteczna, co czyni z niej idealne rozwiązanie hobbystyczne.

Koszt odlewania woblerków nie jest tak duży jak mogłoby się wydawać – 26 funtów za 13 form to około 2 funty za formę – 1/3 ceny markowego woblera. Z litra żywicy można odlać w wykonanej właśnie formie około 200 korpusów, co przy cenie 16 funtów daje około 8p za korpus (lub 9p uwzględniając koszt formy).

Czas wykonania formy to około 1 godzina, odlewanie samego woblerka około 3minuty. Odlewanie można powtórzyć co około 20 minut. Wykonane korpusy w zasadzie nie wymagają obróbki poza odcięciem nadlewów (przydaje się miniszlifierka typu Dremel), nie ma także wszędobylskiego pyłu powstającego przy obróbce drewna.

 

Tekst i zdjęcia: Michał @michald Dziemianko

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?