Zaloguj się

Waggler method

Metoda ta jest podstawową metodą  połowu ryb stosowaną w Wielkiej Brytanii na wodach stojących. Jest bardzo skuteczna i przy odpowiednim zastosowaniu może dorównać tyczce a nawet ją ‘pokonać’… Stosuje się ją do połowu większości ryb spokojnego żeru – czyli płoci, wzdręgi, karasia, leszcza, lina, karpia jak też okonia. Jej uniwersalność, prostota i skuteczność powodują, że cieszy się stałą popularnością.

Niestety nie w Polsce -nie mam pojęcia z jakich przyczyn. Dzięki zastosowaniu wagglera – lekkiego spławika, i prawidłowemu ułożeniu zestawu praktycznie każde branie jest widoczne (lekki spławik stawia mniejszy opór co skutkuje wiekszą ilością brań). Łowi sie tutaj z opadu, klasycznie z przynętą ułożoną na dnie lub w toni.

Do metody tej potrzebujemy : wędki, kołowrotka ze stałą szpulą (z ruchomą też da radę), żyłki i reszty do montażu zestawu czyli spławika, śrucin, przyponu z haczykiem i łącznika do montażu spławika.

Wędka najlepiej jeżeli ma od 3,6 do 4,2 metra, czyli od 12 do 14 ‘stóp’. Powinna  być to wędka typu match lub float, o cw do 30 gram. Najpopularniejsza jest długość 13 ft, czyli 3.9 metra i taką polecam. Ilość przelotek powinna się mieścić w granicach 12, o drobnych oczkach. Wędki takie mają tę cechę, że równo przenoszą obciążenie (wędka wygina się w łagodniejszy łuk), ponadto żyłka nie przykleja się do korpusu nie utrudniając zarzutu.Wędki te składają sie zazwyczaj z trzech części.

Można stosować teleskopy, jednak nie mają one tak dobrych cech jak matchówki. Szczytówka przy łowieniu tą metodą jest zanurzana w celu zatopienia żyłki i taki teleskop o mniejszej ilości przelotek będzie sprawiał problemy (przyklejanie się żyłki), ponadto z racji swojej konstrukcji może nie wytrzymać wielu sesji.

Kołowrotek najlepiej o stałej szpuli, mieszczący do 100 metrów żyłki. Kołowrotki  w przedziałach 2000 -3000 dobrze spełnią swoje zadanie. Muszą być wyposażone w dobry hamulec (przedni lub tylni) i posiadać odpowiednie szpulki (typu match lub float) – czyli takie które zostaną ‘nawinięte do pełna’ przez  100 metrów żyłki  0.18 lub 90 metrów 0.20. To orientacyjne wartości, które powinny być podane na szpuli. Większość żyłek do metody spławikowej sprzedawana jest w  długościach  100 metrów – tak więc szpula przeznaczone do łowienia feederem się nie sprawdzi (ma pojemność ponad 150 metrów), ponieważ jeżeli  jest napełniona w połowie, to nie bedziemy poprawnie zarzucać (żyłka blokuje się o górną krawędź szpuli).

Żyłka od 0.12 do 0.30 – w zależności na jakie ryby się nastawiamy. Zazwyczaj powinno się używać żyłek 0.18 lub 0.20 – są one uniwersalne.  W UK używa się oznaczeń w funtach – lb. Czyli żyłki powinny być w rozmiarach od 4 do 8 lb, przy czym 6 lb to uniwersalna opcja . Jeżeli łowimy mniejsze ryby lub jest zimno, to powinno stosować się żyłki cieńsze, ponieważ są mniej widoczne w wodzie, która ‘krystalizuje’ się o tej porze roku (późna jesień- wczesna wiosna). Im cieńsza żyłka tym więcej brań – jednak wytrzymałość też się obniża. Lepiej wybrać  droższe żyłki – tanie produkty to późniejsze problemy nad wodą. Polecam żyłkę Reflo Power z Preston Innovations – ma ona rewelacyjne parametry.

Spławiki – ‘waggler’ to rodzaj spławika który jest zazwyczaj długi i cienki i jest montowany u spodu, na stałe (przesuwany na żyłce jest określany mianem ‘slidera’). W  UK są one dostępne we wszystkich praktycznie sklepach wędkarskich.  Jeżeli łowimy blisko brzegu spławik może byc krótszy i lżejszy (od 0.8 do 1.8 gram), przy większych odległościach i głębokościach odpowiednio dłuższy i cięższy (od 2 do 4 g). Oto kilka zdjęć z różnymi spławikami do tej metody.

Wagglery z własnym obciążeniem. Zdecydowanie wygodniejsze w użyciu

 

 

Wagglery bez obciążenia. Wymagają użycia większych śrucin po obydwu stronach co jest dość kłopotliwe podczas zmian głębokości

 

Najpopularniejsze to tak zwane crystal insert waggler firmy Drennan. Mają one wymienną antenkę – a to ważne przy łowieniu gdy słońce mamy za plecami, z przodu lub boku. W zależności od jego położenia lepiej widoczna jest czarna, czerwona lub żółta końcówka. Czasami końcówka ma środek biały – dzieki temu lepiej widać brania podnoszone. Jest to według mnie najlepszy ze spławików do tej metody. Plastikowy korpus to gwarancja, że spławik nie zaczyna tonąć po pewnym czasie, co jest dużą wadą spławików wykonanych z balsy.

 

Wagglery dzielimy na obciążone lub nie obciążone.

Obciążone są wygodniejsze i polecam zaopatrzyć się w kilka rozmiarów – 1,2 – 1,6 – 2 – 2,4 grama. Jest  to podstawowa ‘paleta’ do różnych warunków (im cięższy tym dalej zarzucimy).

Do dalszych zarzutów stosujemy większe crystal wagglery, bez wymiennyc h końcówek. Są widoczne ze znacznych odległości (nawet 30 – 40 metrów).

Przez niektórych zwane ‘carp’ wagglerami – te spławiki charakteryzują się dobrą widocznością i można ich używać na większych odległościach

 

 

Inne spławiki to tradycyjne peacock wagglery, spławiki z balsy  różnych korpusach i kształtach…

 

Łącznik do spławika stosuje się po to aby w prosty i szybki sposób móc wymienić spławik. Jeżeli nie mamy w swoim asortymencie  takiego łącznika to wystarczy użyć zwykłej agrafki z krętlikiem.

Typowy łącznik do wagglerów. Wymiana spławika to sekundy, uniwersalna średnica gumki pozwala na montaż praktycznie każdego spławika bez konieczności zmiany w zestawie.

 

Haczyk – w zależności od ryb na które się nastawiamy – od numeru 10 po numer 20. Polecam haki o numeracji  14 lub 16 – są to haki uniwersalne na wszystkie ryby. Im mniejszy hak tym częstsze powinniśmy mieć brania. Ważne aby były to mocne, kute haki. Jeżeli haki są wykonane z drutu który można rozgiąć palcami to lepiej ich nie używać. Nic tak nie stresuje jak walka z większą rybą, jej utrata  i … prosty kawałek drutu na żyłce…   Ta metoda jest bardzo skuteczna i nie tylko małe ryby wchodzą w grę…

Przypon powinien być dobrany odpowiednio  do żyłki głównej – czyli jeżeli mamy 0.20 to odpowiednio 0.14, 0.16 lub 0.18. Idealnie jest dobierać żyłkę na przypon o numer niżej od żyłki głównej (0.18 – 0.16), ale nic się nie stanie jak różnica będzie większa. Im cieńsza żyłka na przyponie tym więcej bedziemy mieli brań. Ja stosuję głównie haki Kamasan B911 – które można kupić w wersji z przyponami (każdy numer ma wersję light i heavy – cieńsza i grubsza żyłka przyponowa), lub ‘gołe’ w wersji z oczkiem lub łopatką. Ten hak jest uniwersalny i świetnie sie sprawdza do każdej przynęty. Na hak nr 18 i 16 bez problemu lądowałem karpie – na 18 i 16 lądowałem karpie do  7,5 kilo, na 14tkę natomiast wyholowałem ‘miśka’ o wadze ponad 10 kilogramów. 18tki to dziesiątki kilkukilowych karpi i linów. Uważam, że i z większymi rybami dałyby sobie radę… Mam głębokie zaufanie do tych haków i zapewniam, że wykonają swoje zadanie.

 

Jak zmontować zestaw 

Na początek montujemy łącznik lub agrafkę z krętlikiem. Po obydwu jego stronach montujemy gumowe stoperki – jeżeli spławik ma obciążenie wstępne, lub po dwie śruciny (lub więce)jeżeli spławik go nie ma. Bardzo ważne jest aby minimum 75% obciążenia znajdowało się w okolicy spławika. Spławik nie jest przelotowy  i jest zmontowany na ‘stałe’.

Gumowe stoperki stosuje się do obciążonych spławików. Ja używam po dwa z każdej strony – spławik nie przesuwa sie tak łatwo i lepiej oznacza się różne głębokości

 

 

Tak montuje się wagglera bez obciążenia. Minusem tego rozwiązania jest problem ze śrucinami – mogą osłabiać żyłkę, ponadto ich przesuwanie jest dość kłopotliwe

 

Następne obciążenie to śrucina lub dwie znajdująca się w połowie odległości między łącznikiem spławika a haczykiem. Takie rozstawienie powoduje, że zestaw jest odporny na splątanie – spławik zawsze powinien lądować w wodzie jako pierwszy.  Następnie (w zależności od głębokości) możemy porozmieszczać resztę śrucin w podobnych odległościach do siebie  lub razem ( może to być jedna, dwie lub trzy śruciny tego samego rozmiaru). Jeżeli chcemy aby przynęta szybko lądowała na dnie – wtedy przesuwamy obciążenie w dół zestawu, w okolice przyponu. Jeżeli chcemy aby opadała powoli dając możliwość dłuższego łowienia z opadu, wtedy przesuwamy wiekszość śrucin pod sam spławik, lub rozmieszczamy większą ich ilość (ale o mniejszej gramaturze) w równych odstępach jedna od drugiej. Ostatnią śruciną, znajdującą się około 5-10 cm od haczyka jest śrucina sygnalizacyjna – numer 6 lub 8. Służy ona do rejestracji brań podnoszonych i jeżeli łowimy dalej to użyjmy większej aby lepiej widzieć brania.

Śrucina nr 8 około 5-10cm od haczyka

 

 

Zamiast śrucin można użyć ciężarków typu ‘Shotz’. Są one trwalsze i nie spadają tak łatwo jak typowe śruciny które często ‘wypinają’ się podczas kontaktu z podbierakiem podczas holu ryby.

 

 

Wyważanie  zestawu

Jest to absolutnie ważna czynność, od której zależy skuteczność tej metody. W łowieniu tą metodą musimy zazwyczaj umieścić przynętę na dnie . Około 5-7 cm haczyka z przyponem powinno leżeć na nim.

Zakładamy na haczyk gruntomierz kilku gramowy i sprawdzamy głębokość. Do tej czynności musimy ściągnąć kilka śrucin (jedna przy spławiku wystarczy) aby dokładnie odczytywać głębokość. Jeżeli jest za głęboko, to zestaw tonie i spławik jest niewidoczny. Ustawiamy tak głębokość aby spławik był zanurzony prawidłowo. Praktycznie od kondycji naszego wzroku zależy jak, ale najlepiej jeżeli z wody wystaje nam 1 – 2 cm końcówki wagglera. Wtedy mamy ustaloną głębokość. Zdejmujemy gruntomierz, dokładamy śruciny (doważamy tak zestaw aby spławik był dokładnie tak zanurzony jak z gruntomierzem)  i przesuwamy spławik o około 5 cm –  i możemy zacząć łowić. W przypadku gdy dno jest muliste lub jest na nim dywan roślinności podwodnej, zamiast gruntomierza lepiej jest zastosować największą śrucinę – SSG, zapietą nad samym haczykiem. Nie zapada się ona głęboko w mule i daje dokładniejszy odczyt głębokości.

Pamiętajmy aby sprawdzić ukształtowanie dna. Ryby będą w różnych miejscach –  i dobrze je rozpoznać (półki, stoki, górki itp). Szukajmy równiejszych miejsc lub delikatnych spadów, przy ostrych zanęta może się staczać, trudniej też umieścić przynętę na odpowiedniej głębokości.

Po zdjęciu gruntomierza lub śruciny doważamy zestaw tak jak na zdjęciu.

Końcówka wagglera przed wyważaniem – tyle powinno  wystawać z wody na początku procesu

 

 

Tyle powinno wystawać końcówki spławika po znalezieniu odpowiedniej głębokości. Po usunięciu gruntomierza musimy uzupełnić brakujący ciężar odpowiednimi śrucinkami. Tak wyważony spławik rejestruje idokładnie wszystkie rodzaje brań.

 

Jak łowić?

Wydawałoby się, że jest to banalne ale jednak nie. Jest kilka żelaznych reguł których powinniśmy się trzymać. Przede wszystkim – ta metoda służy do łowienia na głębokościach do 3 metrów, jako, że spławik jest zamontowany na stałe ( długość wędki ogranicza więc głębokość). Najlepiej jest łowić blisko grążeli, lilii wodnych, trzcin, irysów, słowem tam gdzie chroni się ryba ( ale nie za blisko aby nie mogła w nią wpływać – grozi to zerwaniem zestawu). Nie musimy zarzucać wcale daleko, blisko może oznaczać nawet skuteczniejszy połów. Lin, karaś, karp preferują płytsze miejsca i łatwiej je tam znaleźć, oczywiście zależy to też od rodzaju zbiornika, presji wędkarskiej itd. Po wybraniu miejsca zarzucamy tam nasz zestaw, tak aby mieć troszeczkę luzu na żyłce i korektorem biurowym zaznaczamy około 5 cm żyłki, najlepiej po pierwszej przelotce po kołowrotku. Jeżeli będziemy celowali podczas zarzutu w jeden punkt na drugim brzegu to po zawsze (!) dalszym zarzucie zwijamy żyłkę tak aby zaznaczona linia znalazła się w tym samym miejscu między przelotkami. Uzyskujemy w ten sposób bardzo dużą dokładność.  Im dalej łowimy tym ‘błąd zarzutowy’ jest większy ale dzięki oznaczaniu żyłki nie jest on duży. Dokładność rzutów to podstawa przy skutecznym łowieniu. Zanęta również ma trafiać w to samo miejsce i ryby powinny być w nim skupione. Łowienie na chybił trafił lub ‘na oko’zmniejsza nasze szanse. Starajmy się aby łowić w kwadracie metr na metr (mniej więcej, przy dalszych zarzutach będzie to więcej). Po zarzucie , zawsze dalszym, zwijamy żyłkę trzymając szczytówkę pod wodą. Robimy tak ponieważ żyłka unosząca się na powierzchni powoduje przemieszczanie się spławika a co za tym idzie i przynęty. Ryby są podejrzliwe i przesuwająca się przynęta na haku po dnie sprawia, że brań jest mało, czasami praktycznie zero. Lin i karaś są najbardziej ostrożne i raczej nie ma co liczyć na brania gdy przynęta ‘wędruje’. Dlatego zawsze zatapiamy żyłkę! Im lepsza prezentacja przynęty, bardziej naturalna,  tym więcej mamy brań. Po pewnym czasie żyłka nie będzie chciała tak szybko tonąć, albowiem  zbiera zanieczyszczenia i tłuszcze z powierzchni. Wtedy najlepiej jest oczyścić  ją  kawałkiem gąbki z odrobiną płynu do mycia naczyń. Po prostu zwijamy żyłkę przez palce w których trzymamy gąbkę.

Waggler method pozwala na łowienie z opadu i powinniśmy być gotowi na brania od samego początku. Nasz zestaw jest tak skonstruowany, że większość obciążenia jest przy spławiku. Spławik momentalnie więc ustawia się w wodzie, podczas gdy reszta zestawu z przynętą powoli opada na dno. Wiele ryb może przechwycić przynętę zanim sięgnie ona dna – przede wszystim wzdręga i płoć, także okoń. To mogą być też większe ryby więc bądźmy czujni! Jeżeli spławik odjeżdża w bok, wynurza się lub tonie – zacinamy! Gdy spławik powoli zanurzy się do swojej właściwej głębokości to wtedy wiemy, że przynęta jest na dnie. Jeśli przez jakiś czas nie mamy brań to lekko przesuńmy zestaw, tak aby poruszyć przynętę. To często zachęca ryby do brania. W cieplejsze dni ryba może przebywać w górnych warstwach wody. Wtedy brania powinny być  głównie z opadu a nie dna. Oznacza to, że powinniśmy ‘ustawić grunt’ na odpowiednią głębokość. Może być to kilka centymetrów ponad dnem lub blisko powierzchni, trzeba to ustalić metodą prób i błędów. Jest to łowienie w toni.

Mamy dwa typy brań – klasyczne, gdzie spławik tonie lub przesuwa się w bok i podnoszone. W pierwszym przypadku zacinamy gdy końcówka się przynurza, przesuwa lub  tonie. Im zimniej tym brania będą delikatniejsze. Nie zawsze należy czekać na całkowite zatonięcie. W przypadku brań podnoszonych zacinamy gdy końcówka lekko się unosi (od kilku mm do centymetra). Ryby często ostrożnie podnoszą z dna przynętę zanim ją połkną, dlatego umieszcza się śrucinę sygnalizacyjną  właśnie (nie powinna leżeć na dnie). Wynurzenie o pół do jednego centymetra antenki spławika to typowe branie podnoszone – należy szybko zacinać – ryba bowiem wyczuwając coś podejrzanego (haczyk, opór zestawu) wypluwa przynętę!

Należy nauczyć się odczytywać brania. Czasami nawet lekkie zanurzenie antenki  o kilka milimetrów powinno być kwitowane zacięciem, w innych sytuacjach należy czekać na całkowite zanurzenie wagglera.

 

Na co łowić?

Do łowienia tą metodą możemy użyć całego wachlarza przynęt. Białych robaków, czerwonych, rosówek, kukurydzy, pelletów, ciasta i innych… Jeżeli łowimy nęcąc białymi robakami  to używajmy również białych na haku, można od czasu do czasu zamienić je na połówkę czerwonego. Jeżeli nęcimy kukurydzą lub pelletami to sprawdźmy czy połówka czerwonego lub kawałek rosówki nie skusi okonia… Tam gdzie biała ryba (i ta drobniejsza) tam prędzej czy później zjawią się garbusy.

 

Jak nęcić?

Jedną z podstawowych zasad nęcenia przy łowieniu wagglerem jest ‘mało i często’. To jak przykazanie! Ideą  jest stałe utrzymanie ryb w łowisku i zmuszenie ich do rywalizacji, dzięki czemu są mniej uważne i odważniej połykają przynętę. Jeżeli możemy to stosujmy białe robaki do nęcenia. O ile nie ma dużej ilości drobnicy to wystrzeliwjemy z procy kilka – kilkanaście białych tak aby spadały w miejsce w którym łowimy. Po ‘strzale’ zarzucamy tam nasz zestaw – mając dwa lub trzy białe na haczyku. Ryby atakują naszą przynętę już z opadu, a jeżeli nie, to powinny zrobić to później, z dna. Nie nęcimy zbyt dużo, co 1-2 minuty w ciepłe miesiące i w większych odstępach czasu kiedy jest zimniej. Trzeba wypracować sobie tempo tak aby cały czas mieć brania. Nie nęcisz – mało łowisz! Bycie pracowitym to lepszy wynik.

Zamiast białych możemy używać pelletów 3, 4, 6 lub 8 mm, kukurydzy (ostrożnie aby nie przekarmić), casterów, pociętych robaków lub rosówek. Aby cały czas utrzymywać ryby w łowisku należy nawet dokarmiać  podczas holu  –  dlatego, że zbyt długa przerwa może spowodować ‘odpłynięcie’ ryb.

W UK ten typ nęcenia jest powszechny, i  taki odgłos jest jak dzwonek na posiłek i ryby bardzo pozytywnie na niego reagują (głównie na łowiskach prywatnych).

Bywa tak, że duże okonie wejdą w łowisko – po złowieniu jednego szybko zarzucajmy zestaw  z powrotem – garbusy polują w stadach osobników o podobnych rozmiarach. Jeżeli zrobimy to szybko (zamiast się chwalić wszystkim, robić zdjęcia itd.) mamy szansę przechwycić kilka sztuk. Nie zdziwcie się jak zamelduje się szczupak lub sandacz… Jeżeli białe są przechwytywane przez drobnicę to użyjmy gliny klejącej lub kleju i zanęty – robiąc kulę tak aby szybko dotarła ona na dno, w miarę nienaruszona. Można też przekarmić małe ryby  większą ilością ‘maggotów’.

Część ryb żeruje tylko z dna – jak karaś i lin, a karp i leszcz zazwyczaj… Zastosowanie  większej  przynęty na haku pomaga ‘wyselekcjonować’ bardziej okazałe ryby. Co nie znaczy, że pogardzą one również mniejszą przynętą.

Inną metodą nęcenia jest tradycyjne używanie zanęty. Najlepiej jest zacząć sesję od wrzucenia kilku kul wielkości mandarynki w nasze miejsce. Później donęcajmy co pewien czas jedną kulą, ale nie za dużo! Zawsze można donęcić,  ale nie da się  wyjąć tego co trafiło  już do wody…

Można nęcić pozytywnie – czyli wieloma kulami (lub po prostu dużą ilością pelletów, kukurydzy itp.) lub negatywnie – czyli małą ilością i stale donęcać – tak aby stale utrzymywać ryby w łowisku. Nęcenie negatywne zazwyczaj jest skuteczniejsze i daje gwarancję lepszego dopasowania się do warunków panujących na łowisku.

Warto również zmieniać miejsca łowienia. Ryby mają to do siebie, że po pewnym czasie stają się ‘ostrożne’ i omijają nęcony wcześniej obszar, z którego pewna ilość sztuk została już wyholowana. Rozpoczęcie łowienia kilka – kilkanaście metrów dalej sprawi, że nabiorą zaufania  i znów zaczną się brania.

Połamania!

 

Tekst i zdjęcia: Lucjan @Luk Śliwa

 

Skomentuj ten artykuł w systemie komentarzy poniżej i podyskutuj na nami o tym na naszym FORUM.

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?