Zaloguj się

Uczeń przerósł mistrzów

Niedziela. Na 9-tą rano dojeżdżamy nad wodę. Pogoda idealna, czyli bezwietrznie i pochmurno. Zanim z Karolem skompletowaliśmy zestawy, Iza nie tracąc, ani sekundy poszła młócić wodę. Ku naszemu zdziwieniu po około minucie jej spinning wygina się i tańczy dobrze nam znany taniec. Krótki i wcale nieamatorski hol i piękny kaczy-dziób leży(…)


na macie gotowy do sesji zdjęciowej. Od razu poznaliśmy po bliźnie na pysku, że jest to ten sam, którego złapaliśmy dzień wcześniej. Po uwolnieniu ryby bierzemy się do roboty.  Po kilku niezaciętych skubnięciach łowimy z Karolem po sztuce 58 cm i 86 cm. Dzień zapowiada się, więc ciekawie. Gdy Karol odłożył wędkę, aby dozbroić jedną z przynęt dodatkową kotwiczką dla żartu podniosłem jego spining i powiedziałem –
Ciekawe, czy da się łowić na dwa spinningi na raz? – po chwili opuściłem w pionie tuż przy brzegu obydwie przynęty i szok… Na obu mam branie! Holowałem dwa szczupaki naraz, a Karol lądował dwa w podbieraku. Szybkie fotki i ryby wróciły do domku. Przez chwilę myślałem, że to ja będę bohaterem dnia. Jednak Iza postanowiła mi to zepsuć. W momencie gdy Karol holował szczupaka około 75-85 cm.,  Iza krzyknęła – Kurcze! Mam zaczep! – co zrodziło myśl – Cholera trzeba podejść i pomóc jej uwolnić przynętę??? Zatkało nas, gdy ten”zaczep” podciągnęła  bliżej brzegu i usłyszałem Karola – Ja p******ę! Patrz! Z wody wyłoniła się gruba tłusta mamuśka, której styl walki był zupełnie inny od standardowych pike-ów. Nie trzepał otwartym pyskiem na boki, a obkręcał się wokół własnej osi jak krokodyl. Serca podeszły nam do gardeł. Po bardzo trudnej technicznie walce mamuśka ląduje w podbieraku. Gdy położyliśmy ją na macie nie wiedzieliśmy co powiedzieć, szczęki opadły nam. Miarka pokazała 105 cm i 13.2 kg. Wspólna sesja zdjęciowa i bestia wraca do wody. Gdy emocje opadły powróciliśmy do wędkowania jednak wiedzieliśmy z Karolem, że nie mamy szans na ratowanie naszego honoru. Mimo to próbowaliśmy dalej, jednak Iza nie odpuszczała. Dwukrotnie szczupak odgryzł jej ogonek od twistera, a potem do przynęty wyszła jej troć. Brak doświadczenia spowodował, że nie udało się jej wciąć. Przez resztę dnia Karol złowił jeszcze dwa zębacze, które i tak chowały się w cieniu mamuśki Izy. Dziś to ona rządziła. Zadeklarowała chęć regularnych wyjazdów na ryby. Jesteśmy z niej dumni, choć wpędziła nas w lekkie kompleksy. Zdecydowaliśmy, że na 100% jedzie z nami na spotkanie PAA do Selby. Więc Panowie, jeżeli boicie się batów od nowicjuszki znajdźcie dobre wymówki, dlaczego nie możecie przyjechać. Iza jesteśmy z Ciebie dumni i mamy nadzieję, że Twoje sukcesy i postępy zmotywują więcej Pań do sięgnięcia po wędki. Oprócz tego, że masz niewiarygodny talent i wędkarski błysk w oku to do tego świetnie się prezentujesz w kamo. Szczerze z całego serca życzymy Ci dalszych sukcesów w tym jakże szlachetnym hobby i już nie możemy się doczekać na następną wyprawę w Twoim towarzystwie (możne się czegoś nauczymy???).

Fotoreportaż z wyprawy

Nasze „skromne” początki

 

Udane lądowanie „mamuśki”


Do wyczepiania dużych szczupaków warto używać specjalistycznych mat

 

Piękne trofeum!

 

Może odpłynąć

 

 

Tekst: Karol Lasota i Grzegorz Sawczyszyn
Zdjęcia: ekipa


Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?