Zaloguj się

Ściśle Tajne…

Ta historia wydarzyła się naprawdę, a opisane postacie i zdjęcia są zupełnie przypadkowe. Z przynętami spinningowymi jest jak z butelką wódki – wszyscy wiedzą, że kiedyś się skończy, ale zawsze jest to zaskoczenie.Tak było i tym razem. Ze łzami w oczach pożegnałem ulubioną gumę. Okazało sie, że miałem ją najdłużej w całym towarzystwie. Decyzja była nagła, spontaniczna i jednogłośna.
Niedziela, March 16th 2014. Bardzo wcześnie rano. Na miejsce spotkania wybraliśmy ściśle tajne, pilnie strzeżone jezioro w pewnej okolicy, którego nie ma nawet na wojskowych mapach…


Tym razem ponad wszelkimi podzialami, jak jeden, zaczeli zjeżdżać się okoliczni Bossowie wedkarskiego półświatka…
Dealer przyjechał ostatni… Spóźnił się 10min tłumacząc sprawe kluczeniem w celu zgubienia „ogona”.
Z nieoficjalnego, ale pewnego źródła ( od jego kierowcy ), dowiedziałem się później, że wyjechali w piątek, nie mieli „updata” w nawigacji i zgubili się na M25 (zorientowali się na trzecim kółku)…

Jako że z Dealerem gniewac się nie wypada – wybaczyłem. Znaliśmy Go tylko z opowieści i legend ….

Wiec jego niska postura była dla nas trochę zaskoczeniem.

Okazało sie, że nie obwód w klacie, a pojemność pod czapką ma znaczenie w interesach… Szybko wiec przeszliśmy do interesów… A jak już pewnie wiadomo interesem byly ŻELKI…

Nie, nie …. Jeszcze raz… ŻELKI… kolory, rozmiary, smaki, było wszystko…

Co głód robi z człowieka… dopadliśmy jak wariaci…
„Blondi” zaatakowała różowe… mówi że troche kwaśne, ale lubi najbardziej…

Dominik – największy fan master shadów z serii PHOENIX – powiedział, że kupuje wszystkie jak leci bez otwierania pudeł… Podobno nęci nimi pewien dołek na Tamizie…

Korzystając z nieuwagi Dominika zacząłem ładować wiaderka…

W tym czasie Sylwia wyrzucała narzędzia w krzaki robiąc miejsce na Vanie…

Podzielony „towar”, policzony, zmierzony i zważony, a przelewy na konta w Szwajcarii wysłane… (kwoty transakcji były porażające)…

Umówiliśmy się, że dla „przykrywki”, w razie gdybyśmy byli obserwowani, będziemy wędkować…

Paweł nawet nie próbował udawać i zamiast wędkować (miał wędkę bez żyłki na szpuli) wolał flirtować z Sylwią…

Dominik z uporem maniaka nęcił Phonixami…

W tym samym czasie Jarek okupował pierwsze stanowisko gdzie rzekomo wyszła mu do gumy 80cm „mamuśka”… Jarek jest Dealerem od lat… według mnie za długo… zapomniałem mu powiedzieć, że w tym jeziorze nie ma szczupaków…

W związku z głosami niepokoju łowiących nieopodal wędkarzy karpiowych, dotyczących wędkarza zarzucającego wędkę bez żyłki, uzbroiliśmy Pawła w „prawdziwy” sprzęt…

Jak widać poprawiło mu to humor… najwięcej frajdy sprawiły mu znalezione u mnie w aucie okulary z Multikina, model 3D… zostały mi po „Avatarze”…

Wreszcie Dominik opuścił nęcisko i zaczął nęcić inne miejsce… przechodziłem obok i wyglądało to jakby komuś wysypało się pudełko z gumami… próbowałem go naprowadzić ale twierdził, że swoje wie, ryba przyjdzie, widział na YouTube…

Nareszcie jest !!! Długo oczekiwana metrówka!!!!!!!
Tradycyjnie już Ja sam miałem zaszczyt zaciąć… Mówiąc szczerze uratowała Jarkowi skórę, bo w gronie narastała frustracja w związku z niemocą i zaczęły chodzić słuchy, że może „towar” był
trefny…

127cm mój PB…
Sztuka po zmierzeniu wróciła do wody w jak najlepszej kondycji…
Polish Anglers Association 100% C&R !!!
Pomału zaczęliśmy wracać, I natknęliśmy się na Jarka w tym samym miejscu wypatrującego swojej 80tki…

Opisane dramatyczne wydarzenia zakończyły się dwoma „jackami” Dominika, niestety nie zostały zaliczone gdyż rozpoczął łowienie w czasie ważenia „towaru”…
No i jako że i ślepej kurze ziarno, Paweł zapiął drugiego w życiu Pika podczas drugiej próby… Skuteczność 100%… Gratulacje!!!

Po spotkaniu woda z jeziora zostałą spuszczona…
We wtorek Paweł wysłał mi SMS, że rozładował im się GPS ale jeszcze pół godzinki i będą w domu…
Dzięki Chłopaki, mam nadzieję, że jeszcze nas odwiedzicie…

PS. Mam gumy do sprzedania… TANIO !!!

Tekst: Hubert Ogiński
Zdjęcia: Hubert Ogiński, Internet

Skomentuj tą relację poniżej lub na forum w temacie: Ścisle Tajne.

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?