Zaloguj się

Plecionka vs żyłka

Na większości for internetowych są tematy o wyższości plecionek nad żyłkami podczas kleniowych połowów. Nie znalazła by się ani jedna osoba, która by nie zaprzeczyła , że plecionka jest najlepsza. Zresztą inni zaraz napiszą , że gdy używają plecionki mają dużo zejść, lub w ogóle nie mogą zaciąć ryby. Czy to ma sens tak dyskutować i robić sobie z rozumu kocioł ???

Nie lepiej poświęcić jednego lub dwóch sezonów i na własnych doświadczeniach obalić kilka mitów ??

Żeby dokładnie uzmysłowić sobie skalę problemu podejdźmy do problemu bardziej profesjonalnie i wyciągnijmy odpowiednie wnioski ze stosowania wyżej wymienionych komponentów podczas polowania na klenie.

 

 

Przykładowa plecionka

 

Sytuacja Pierwsza

Dzień Pierwszy

Nizinna rzeka. Prostka jakich mało na tym odcinku. Jest lato i roślinność oszalała i pięknie rozrosła się po prawie całym korycie. Napisałem prawie, wszak są jeszcze miejsca , gdzie można zaobserwować klenie, które wabione cieniem i kryjówką chowają się wśród nenufarów i tam gdzie cień daje okoliczny drzewostan.

 

To dobre stanowiska. Wiedząc o tym można świetnie i skutecznie połowić. W skradam się w okolice miejscówki i już zawczasu obserwując wodę ustawiam się powyżej, by posłać przynętę jak najciszej. Postaram ją spuścić z prądem. To będzie bardzo naturalne. Woda jest krystaliczna, więc to ma duże znaczenie jak podam przynętę i jak ona będzie wyglądała. Długo klęczę w zaroślach i przeglądam pudełka. Nie wiem co mam wybrać. Wybór pada na małą biedronkę własnej roboty. Wiąże ją luźnym węzłem do plecionki 0.10 mm i wykonuje rzut kilka metrów przed stanowisko ryb. Przynęta pracując swobodnie wchodzi w rejon żerowania kleni. W polaroidach widzę wszystko jak na zwolnionym filmie. Kleń widząc przynętę podpływa zdecydowanym ruchem pod przynętę i gdy już myślę, że będzie branie on nagle zawraca i chowa się wśród roślinności.

Co się stało?? Dlaczego nie zdecydował się na atak??

 

Dzień Drugi

 

Wracam w to miejsce następnego dnia. Miałem swoje poglądy na opisaną sytuację i zamierzam to sprawdzić właśnie dzisiaj. Tak jak wczoraj w skradam się jak snajper, żeby podejść ryby. Tym razem na szpuli zamiast zielonej , dobrze widocznej dla kleni plecionki znajduje się żyłka o średnicy 0.14 mm w kolorze przeźroczystym. Ryby pode mną  są większe, roślinność jest w takim stanie, że nie mogę zejść poniżej tej średnicy. I tak jak wczoraj wiążę biedronkę luźnym węzłem i posyłam kilka metrów przed stanowisko kleni. Branie nastąpiło w pierwszym rzucie. Ryba zdecydowanie wyszła do przynęty i ani na moment nie zatrzymała się. Przeźroczysta żyłka była dla naszego bohatera w ogóle niewidoczna. A to sprawiło, że nieufność została oszukana.

W tym miejscu złowiłem kilka ryb, co podczas kolejnych wypraw utwierdziło mnie w przekonaniu o wyższości żyłki w tym wypadku. Ale, czy tak do końca??

 

Jakiś Czas Potem

 

Pojawiałem się tam jakiś czas potem. Było deszczowo, woda była mętna, ale nie tak mętna jak wiślana szaruga.

Mimo polaroidów łowiłem w ciemno , bo ryb nie było widać. Podejrzewałem , że ryba jest na starych miejscówkach , mimo  tego , że woda jakby podskoczyła. I nie myliłem się. Klenie były, ale trochę bliżej brzegu. Pierwszego straciłem ufając monofilowi  bezgranicznie. Dopiero zmiana żyłki na plecionkę pozwoliła mi zdecydowanie holować  dobrze biorące klenie.

Kleń po braniu czmychał w roślinność i używając żyłki nie miałem szans zatrzymać delikwenta. Po prostu robił ze mną co chciał. Zmieniając żyłkę na plecionkę nie spodziewałem się piorunujących efektów, ale zdziwienie moje było duże kiedy poprawiła mi się skuteczność holi do prawie 100%!!! Nierozciągliwa linka była strzałem w dziesiątkę i pozwoliła mi okiełznać agresywne zapędy ryb. Nawet kij o akcji szczytowej nie przeszkadzał mi wtedy w ogóle.

 

Sytuacja Druga

Jestem nad Wisłą. Piękna przelana ostroga wcina się daleko w wiślany nurt … 

… i sprawia, że napływ im dalej na wodę tym robi się ciekawszy. Mam dzisiaj odległościówkę o akcji średniej. Moje ulubione narzędzie do walki z wiślanymi kleniami. Lubię tą długość kija. 3.90 metra sprawia, że siedząc u nasady ostrogi mogę naprawdę dużo zrobić nie ruszając się z miejsca. 

Klenie mimo upału siedzą w kamienistym przelewie i co jakiś czas wychodzą do przynęt. Na szpuli kołowrotka mam żyłkę i nie mogę wstrzelić się w brania. Do żerujących kleni mam około trzydziestu pięciu metrów, do tego używam długiego wędziska co powoduje wolniejsze zacinanie. Decyduję się na zmianę. Żyłkę zmieniam na plecionkę i zaczynam ponowne łowienie. Okazało się , że teraz mogę skuteczniej zacinać, bo nie rozciągliwa plecionka daje mi ten komfort i szybsze czucie brań na kiju. A po drugie lepiej panuję na przynętą. Wyczuwam zdecydowanie dno łowiska, mogę dokładniej do niego podejść przynętą i w razie zaczepu, a to jest częste na faszynowych ostrogach mogę lepiej i skuteczniej przynętę odstrzelić.

Czyżby zatem plecionka miała więcej plusów???

 

Nie sądzę. Na ostrogach lubię używać obrotówek. Ryby też je lubią. Paletki w różnych kolorach poparte dobrym prowadzeniem tuż nad głazami dają piorunujące efekty. I tutaj okazuje się, że plecionka nie nadaje się do długiego łowienia obrotówkami, a na łowiskach rzecznych gdzie nurt sam napędza paletkę i samą przynętę można prowadzić bardzo długo ( dłużej niż na wodze stojącej ) poprzez zatrzymywanie jej w nurcie i podciąganie, a nawet opuszczanie…

…plecionka ma tendencję do skręcania się tak jak żyłka, ale to skręcanie jest zabójcze i sprawi, że odechce się nam łowienia, bo rozplątanie plecionki mija się z celem i lepiej użyć nożna niż naszej cierpliwości. A więc przy obrotówkach zmieniam plecionkę na żyłkę, chociaż to nie praktyczne i upierdliwe. Chyba, że posiada się w danym czasie dwa zestawy…

 

Sytuacja Trzecia

Grand Union Canal. Moja mekka kleniowa w okresie jesienno zimowym. Klenie kryją się w podtopionych krzakach i tylko wrzucenie przynęty pod podtopione gałęzie gwarantuje pewne branie.

Nie zauważyłem tutaj różnicy w stosowaniu obu suplementów, jeśli chodzi o ostrożność ryb w przypadku większej widoczności plecionki. Na kanale często można zaobserwować ruchy łodzi, więc woda nie jest najczystsza nawet zimową porą. Wystarczy, by przepłynęła jedna łódź i krystaliczna woda zamienia się w mętną od osadów ciecz. W tym miejscu mam na myśli zaczepy, bo łowiąc na styk z gałęziami łatwo o zaczepy i straty drogich przynęt. Nie lubię tego, bo mam skłonność do zbieractwa i szlag mnie trafia jak rwę coś z Australii. Stosuję więc plecionkę i nie mam problemu. Nie rozciągliwa plecionka pozwala mi wyrwać woblera z zaczepu i dzięki temu mogę wiele zaoszczędzić, a kanałowe klenie są odporne na małą widoczność cienkiej plecionki.

Takich i innych sytuacji jest bez liku. I można by było je wymieniać bardzo długo. Tak czy inaczej sprowadza to do jednego. A mianowicie do przemyśleń i prostych wniosków : co daje użycie plecionki podczas kleniowania , a co można zyskać poprzez użycie żyłki lub stracić kiedy ufa się jej bezgranicznie.

 

Żyłka

Plusy

 

  1. Dobrze dobrana barwa i średnica nie wzbudza podejrzliwości u ryb
  2. Rozciągliwość markuje błędy spinningisty co pozwala na skuteczny hol klenia w płytkim łowisku

 

Minusy

 

  1. Słaba wytrzymałość w stosunku do plecionki
  2. Rozciągliwość powoduje słabe czucie przynęty i dna
  3. Opisywana rozciągliwość nie pozwala na skuteczne odstrzelenie przynęty z zaczepu
 

 

 

Plecionka

Plusy

 

  1. Duża wytrzymałość sprawia , że wiele można zaoszczędzić co w dobie drogich przynęt ma znaczenie
  2. Nie rozciągliwość pozwala na dobry kontakt z przynętą
  3. Użycie plecionki wzmaga wyczucie przeszkód podwodnych
  4. Pozwala na stanowczy hol ryby co w przypadku zaczepów bardzo pomaga
  5. Użycie cienkiej plecionki wydłuża rzuty małą przynętą

 

Minusy

 

  1. Szybsza podatność na skręcanie
  2. Większa widoczność w wodzie i na powierzchni
  3. Zwiększa nie ufność kleni , w niektórych przypadkach
  4. Czasami nie rozciągliwość linki szkodzi
 

 

 

Jak widać zdania są podzielone, a wady i zalety różne. Ja jednak pozostaję wierny swojemu rozumowaniu i będę zawsze w kamizelce miał szpulę z żyłką jak i z plecionką. Ot tak, nie wiadomo co spotka nas nad wodą. A nóż, widelec trzeba będzie użyć której z nich?? 

 

Tekst i zdjęcia: Przemek Szymański

Artykuł publikowany był na portalu naklenie.pl w 2009 roku.

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?