Zaloguj się

Letnie bezrybie

Wreszcie urlop. Tak nieoczekiwany i widziany z utęsknieniem. W tym roku mam, aż miesiąc wolnego, więc będzie okazja do rzeczno-jeziorowych wojaży ze spinningiem w roli głównej. Na pierwszy ogień idzie zbiornik zaporowy Żur na rzece Wdzie w Borach Tucholskich. Mnóstwo jest w nim ryby wszelakiej maści od uklei po sumy. Pływa tu okazały leszcz i szczupak, a okonie dorastają do ponad czterdziestocentymetrowych okazów. Niestety nie było mi dane nic porządnego złowić tutaj, ale jestem dobrej myśli,(…)


że w tym sezonie urlopowym coś wykombinuję. Już na samym początku obstawiam na swoją taktykę, która mówi jednoznacznie, że przy łowieniu z łodzi nastawiam się na okazałe szczupaki. Dwa zestawy spinningowe plus cała  bateria woblerów od 3 do 15 cm. sprawia, że mam duże pole do popisu. Woblery będę ubezpieczał ripperami Mannsa 9-12 cm. na główkach od 3 do 30 gr. To powinno pozwolić na dotarcie do ciekawych miejscówek tego zbiornika, które jak każda zaporówka rządzi się swoimi prawami, a nauka takiego jeziora to jak mawiają niektórzy połowa lub całe życie. Przy połowie z łodzi będę towarzyszył jak zawsze mojemu teściowi, który zna wodę doskonale, wszak łowi tutaj bardzo długo, a jego kąśliwe miejscówki przysparzają mnie o zawrót głowy.

 

 

Wypływamy wczesnym popołudniem z przystani w Grzybku. Kierujemy się na zachodzi brzeg …

 

 

… w zacienione miejscówki i od pierwszych zwalisk …

 

 

… zaczynamy łowienie w dryfie. Czasami pomagamy sobie silnikiem elektrycznym.

 

 

Łowienie w dryfie trochę mnie nudzi. Praktycznie podczas mojego kilkuletniego łowienia na palcach jednej ręki mógłbym policzyć osoby, które kotwiczyłyby łódź za pomocą kotwicy. Tutaj prawie wszyscy łowią w dryfie, a kotwiczą łódź tylko podczas silnego wiatru. Mam oczywiście swoje ciche teorie na temat takiego łowienia. Moje poglądy diametralnie różnią się z poglądami Wieśka, ale to On jest wodzem, więc nie odzywam się w ogóle i tylko mogę próbować się dostosować do takich warunków, a nie innych.
A nóż , widelec. Łowienie w dzisiejszym dniu nie będzie takie proste. Mamy lipiec, który w całym swoim roku jest najbardziej wrednym miesiącem, jeśli chodzi o szczupakowi łowy. Woda kwitnie, jest zielona jak majowa trawa. Na powierzchni w niektórych miejscach unosi się zielonkawa papka. Obławiając po kolei miejscówki zastanawiam się na co się nastawiać. Przy takim łowieniu okonie to będzie przyłów, a tak poza tym to ile można łowić okonie?? Całe życie je łowię, więc nachodzi mnie czasem ochota na polowanie za poważnym drapieżnikiem. Cały urlop, czyli do początku sierpnia będę polował na duże szczupaki. Wiem, że to brzmi śmiesznie. Lipiec , wielkie szczupaki.
Co tam… Ryzyk, fizyk. Mam duże pudło woblerów wszelkiej maści od Rapali po woblery Lure Jensena , Rebela i Cormorana, więc jest w czym przebierać, a wobki te muszą przejść testy. Przesuwamy się po tafli powoli na pierwszym biegu i łowimy.
W nie dalekiej odległości widzę piękny widok.

 

 

Dobrze , że mam dwa kije na łodzi, to mogę sobie pozwolić na lekki komfort łowienia i na szybkie dostosowanie się do ciągle zmieniającego się łowiska. Na tej zaporówce dno czasami skacze z metra na metr, a górki podwodne i ostre spady, to jedne w plusów łowiska.
Dopływamy do Madery. To jedna z wysp na zbiorniku. Kilka lat temu Maderę opanowały bobry i doszczętnie wycięły w pień wschodni brzeg tej wyspy. Widok jest imponujący, bo zwalisk tutaj w bród. Czasami nie ma jak poprowadzić przynęty.
Opływamy Maderę z lewej strony. Jest tutaj płyciej. Kierujemy się w kierunku północnym na kąśliwe miejscówki. Dopływamy tam po ponad godzinie. Cały czas pływam o kiju. Nie miałem jeszcze ani pstryknięcia. Po pewnym czasie Wiesiek łowi pierwszego okonia.

 

 

Taki druh na pocieszenie. Ma ponad dwadzieścia centymetrów. Robię pośpiesznie zdjęcia. Może coś się wreszcie ruszy.
Jest już wieczór. Po kilku minutach mój towarzysz ma kolejnego okonia , a Ja mam jedno zejście pasiaka.

 

 

Szczupaków niestety nie widać.

 

 

Ale będzie jeszcze okazja …

 

***

 

Jakoś brakuje mi pomysłów na moje urlopowe wakacyjne łowienie. Niestety nie mogę pozwolić sobie próbę nocnego łowienia na Wiśle, więc pozostaje mi zbiornik Żur i polowanie na szczupaki.
Na przystani zjawiamy się w godzinach popołudniowych. Kapitan  jak zwykle przygotowuje łódź do wypłynięcia, a Ja noszę niezbędny ekwipunek w postaci silnika do łodzi, akumulatorów w liczbie dwóch sztuk, pudełek z przynętami i spinerów.
Wypływając kierujemy się w stronę Tlenia. Płynąc na najniższym biegu obławiamy ciekawe brzegowe miejscówki, które powinny gwarantować emocje, których brakuje mi bardzo.

 

 

Docieramy w okolice Madery. Woda w zbiorniku ma nadal kolor zielony i to jest główny powód szczupaczej abstynencji. Obecnie nic się nie dzieje. Nie bierze, ani szczupak, ani leszcz, który stał się celem wielu wędkarzy, ale jakoś nikt nie może lub nie potrafi go przechytrzyć. Wielu wędkarzy nastawia się mądrze na nocne łowy w zanęconych miejscówkach, ale jak twierdzą na marne. Wszyscy z goła czekają na oczyszczenie się wody, ale to może potrwać nawet miesiąc.
Tymczasem obłowiliśmy płytszy brzeg Madery. Nic się nie dzieje, więc kierujemy się zachodnim brzegiem w okolice PTTK. Jest tam kilka atrakcyjnych miejsc, które przy zróżnicowanym dnie obfitują w zwaliska.

 

 

 

Zwady to bogactwo w drobnicę. Jeśli jest to stołówka to musi tu być w pobliżu większy drapieżnik. Nie mam na myśli tutaj wszędobylskich okoni, ale szczupaków.
Łowię trochę topornie i statycznie. Woblery od 7 do 12 cm. cieszą się moim zaufaniem. Uwagi Teścia, że powinienem raczej używać mniejszych przynęt do pięciu centymetrów kwituję stwierdzeniem, że po prostu testuję tych kilkadziesiąt nowych woblerów. W sumie szczerze mówiąc po co mi kilkadziesiąt nie sprawdzonych przynęt?? Pierw wolę je spokojnie przetestować, żeby wiedzieć na przyszłość co w trawie piszczy. Mam nadzieję, że to w przyszłości przyniesie pożądany efekt.
Mimo prób z naszej strony, nie potrafimy zmusić zębatych do współpracy. Taki oto jest lipiec. Czasami rybny, czasami gorszy niż grudzień.

 

***

 

Kolejna debata na zbiorniku. Zawitaliśmy na przystani z nadzieją, że woda się jednak choć trochę oczyściła z glonów, które tak mocno doskwierają tutejszym szczupakom. To co zobaczyliśmy napawało nas większym optymizmem. Przejrzystość sięgała ponad pół metra. Czyli jest poprawa, bo ostatnio palców w wodzie nie widziałem, a jak tutaj można coś upolować jak w wodzie jest tak ciemno i gęsto od klonowatych stworzeń. Mniejsza o to. Jest poprawa, może będą wyniki. Kapitan montuje silnik, rozstawia akumulatory, a Ja pracuję nad dostosowaniem moich zestawów. Mam jak zwykle dwa kije. Jeden to dwudziestogramowy parabolik, a drugi to trzydziestka Serta o średnim ugięciu. Dobry kij do wyrywania ryb z zawad.
Po wypłynięciu z przystani kierujemy się w okolice wyspy, która stała się już naszą mekką podczas polowania na żurskie szczupaki.
Docieramy na miejsce i naszą eskapadę rozpoczynamy od lewej strony wyspy. Jest tutaj płytko. Wpływa tutaj drobnica szeroką watahą, więc musi coś się tutaj ukryć. Nie koniecznie w licznych zwaliskach. Także w plosie pod drobnicą coś może się przyczaić i nie koniecznie muszą to być szczupaki.
Kilka rzutów kapitana i słyszę:
– Jest!
Tak to szczupak. Widzę po kiju, że nie jest za duży, ale na letnie upały to i tak dobry przeciwnik. Szybki hol zakończony jest pewnym podebraniem. Potem fotka łowcy ze zdobyczą i można go wypuścić.
Opływamy Maderę i kierujemy się zachodnim brzegiem w okolice PTTK. Obławiamy szybko liczne płycizny najeżone łąkami podwodnymi , spady zaopatrzone w zwaliska…  Niestety tamto branie było chyba jednym w dzisiejszym dniu.
Jest jeszcze cień szansy pod sam wieczór. O tej porze dnia obławiamy już na sam koniec głębszy brzeg Madery od strony zbiornika. Jest tutaj arcyciekawie. Ostry spad, zwaliska muszą przyciągać zębate jak magnez. Zapinam Mannsa 10 cm. i próbuję szansy. Spływamy o zmierzchu sfrustrowani. Brań nie było. Może z nadejściem niżu coś się zmieni. Zawsze jest nadzieja.

 

***

 

Nie ubłaganie zbliża się koniec tegorocznego urlopu. Niestety woda ma nadal kolor zielony, ale ostatnie zimne jak na początek sierpnia noce dają nadzieję, na udany połów, na który czekał już ponad miesiąc.
Mój Kapitan też ma tego chyba dość i widzę jak koncentruje się niezmiernie. Chyba, że się mylę.
Tym razem łowimy w Żurze. Pożyczamy łódź od znajomego i udajemy się na kapitańskie kąśliwe miejscówki. Jest ich całe mnóstwo, a na dokładne obłowienie ich tak jakbym Ja chciał na pewno zabrakło, by dzisiaj czasu. Czasami ekspresowe moim zdaniem łowienie ma swoje zalety. Docieramy w okolice  Skrzynisk. To w tutejszym wędkarskim języku bardzo dobry rejon na szczupaki. Widzę ciekawy widok na niebie. Robię zdjęcia i biorę się za łowienie.

 

 

 

Cały czas ciągle eksperymentuję z przynętami. Miotam się między Rapalą Jointed Shad Rap05SD ,a modelami flagowymi Rapali o nazwie Shad Rap w wielkościach 7 cm.
Wpływamy w kolejną zatokę. Kilka rzutów i mam wreszcie łupnięcie. Plecionka jednak daje podwójne złudzenie wielkości ryby. Szczupak jak na swoją wielkość dość mężnie walczy i nie poddaje się łatwo. Wszak jesteśmy w Polsce, a tutaj mało kto wypuszcza złowione ryby spowrotem do wody. Zdobycz podbieram jak najszybciej. Pamiątkowe zdjęcie, mierzenie i wypuszczam zębatego do jego królestwa. Miał ponad 60 cm. Teraz zupełnie spokojnie obławiamy pozostałe miejscówki. W połowie długości łowiska dopada nas duża deszczowa chmura i zapowiada się burza. Mam nadzieję, że nie da Nam bobu. Mimo porywistego wiatru i sporego deszczu udaje się pozostać na wodzie. Ulewę przeczekujemy pod drzewami, które nie są chyba dobrym schronieniem w takich sytuacjach.

 

 

Do wieczora łowię jeszcze dwa szczupaki  które długością mierzyły około pięćdziesięciu centymetrów. Ogólnie ryby dzisiaj były rozproszone. Dwie sztuki złowiłem w bezpośredniej bliskości brzegu, a trzeciego na głównym spadzie zbiornika.

 

 

 

Szkoda, że nie mogę być tutaj na jesieni.

 

Tekst i zdjęcia: Przemek Szymański, lato’2008

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?