Zaloguj się

Cykada – moje odkrycie

Woda i kij chodzą za mną odkąd tylko pamiętam. Nikt z mojej najbliższej rodziny nie wędkuje i tak naprawde nie wiadomo dlaczego ja. Ucieczki nad lokalną rzekę w miejscowości w której mieszkałem,(..

.) pierwsza „drabinka” z jedynego w mieście PolSportu z żyłką, spławikiem i haczykiem, czerwony robak spod kępy trawy, cierniki przy których pierwszy 10-cio centymetrowy okoń był gigantem… Zacząłem chyba jak większość chociaż miałem trochę ciężej chociażby ze zględu na czasoprzestrzeń połowy lat osiemdziesiątych i to, że ciągle byłem w tym sam. Moje wędkowanie było teleskopowo (wędka)-amatorskie i przeważnie najczęstszą zdobyczą był drobny białoryb. Wszystko zmieniło się w UK. Po kilku latach przymiarek, braku, czasu i ogólnej niewiedzy na temat ‘tubylczego Anglingu’ ogarnąłem się i zacząłem się zbroić. Celem były karpie i inne ‘niedrapieżniki’. Przygoda ze spiningiem zaczęła się przypadkowo podczas pierwszej sesji karpiowej. Po rozstawieniu sprzętu ,namiotów, stojaków, wędek,  pod naciskiem córki, zabierajac małą wędkę spinningowo-treningową, udaliśmy się na stanowisko obok . Kiedy objaśniałem małej co i jak przy trzecim rzucie nastąpił atak… Szczupak w okolicy 2 kg., obrotóweczka w rozmiarze ‘1’ i żyłka 10-tka nie dały nam najmniejszych szans. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Rzecz miała miejsce niecałe 2 lata temu…

Minęło moich kilkanaście miesięcy ze spinningiem, ale od pierwszych kroków z wędkowaniem prawie 25 lat… Znowu byłem sam, ale czasy są już łatwiejsze. Internet otwiera niedostępną wcześniej wiedzę i możliwości. Codziennie uczę się czegoś nowego i myśle, że daję radę na tyle, że jestem gotowy podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Poniższy artykuł oparty jest na moich osobistych doświadczeniach.

Odkrywając coraz to nowsze karty techniki spinningowej, staram sie próbować wszelkich dostępnych przynęt. Wczenym latem tego roku, odwiedzając jeden z najlepiej zaopatrzonych sklepów wędkarskich w mojej okolicy (Experience Fishing w Newbury – szczerze polecam) natknąłem się na pewną metalową ‘pchełkę’, która na chwilę przykuła moją uwagę. Pomyślałem kolejny ‘alien eel’ albo inny Japoński ‘pokemon’. Na wszelki wypadek postanowiłem sprawdzić w domu. Od linku do linku, strona po stronie nastąpiło rozpoznanie –Blade Style Bait, mówiąc prosto – Cykada.

Po przeczytaniu kilku artykułów, obejrzeniu kilku filmów postanowiłem spróbować. Wybrałem miejsce. Moje lokalne łowisko R&DAA , River Kennet, Upper Benyons. Kilka ciekawych zakoli z dość płytką wodą, ale w miarę silnym nurcie. Nie miałem dużego doświadczenia w połowach rzecznych, ale zdążyłem zauważyć, że w silnym nurcie dość ciężko utrzymać przynętę wymuszając jej prawidłową pracę. Miałem nadzieję na drugiego w życiu klenia. Piękny upalny środek dnia.Od razu udałem się w interesujące mnie miejsca i zacząłem od cykady. Miłym zaskoczeniem była ciekawa, trochę agresywna praca przynęty i lekkie prowadzenie z nurtem bez zakłóceń tejże pracy. Na branie nie czekałem nawet 5 minut. Od razu wiedziałem, że nie mam doczynienia z dobrze już znanym mi szczupakiem ani okoniem. Agresywne odjazdy we wszystkich kierunkach, pozwalały miec nadzieję na pobicie skromnego rekordu jedynego klenia. No i stało się coś czego nie spodziewałem się wogóle. Mój pierwszy kropek. Ponad 50 cm.

Tego dnia wyjąłem jeszcze trzy, trochę mniejsze, ale jak na pierwszy raz niczego więcej nie potrzebowałem. Chyba nie muszę nikomu mówic, czym stała się dla mnie cykada…

Do chwili obecnej na cykady złowiłem wiekszość drapieżnych gatunków ryb występujących w moich łowiskach, począwszy od kleni, pstrągów, okoni, szczupaków przez kolejną niespodziankę.

Na cykady złapałem jednego ze swoich największych okoni, większość pstrągów i kleni oraz kilka największych sztuk szczupaka.

Uniwersalność i unikatowość tej przynęty świadczy o jej największej sile. Cykady dostępne są w  gramaturach od 2-2,5 gr do 18 gr+. Ich relatywnie mały rozmiar w stosunku do wagi sprawia, że jest przynętą idealną w sytuacjach, gdzie mamy doczynienia z wodą głęboką o silnym nurcie, ale ograniczeni jesteśmy małym obszarem do obłowienia. Idealnie nadaje sie do łowienia z nurtem i pod prąd w obydwu sytuacjach nie ma sytuacji zachwiania pracy (często zdarza sie to z obrotówkami).

Jesli chodzi o zbiorniki z wodą stałą, cykady są przynętami, które z całego mojego wachlarza przynęt, jestem w stanie podać najdalej co nie raz i nie dwa okazało się kluczem do sukcesu w czasach’bezrybia’. Dodatkowym atutem cykad jest  ‘czułość’. Każde nawet najmniejsze zetknięcie się przynęty z jakąkolwiek przeszkodą, jest natychmiast wyczuwalne w jej pracy, co przy dobrej znajomosci obławianej wody musi skonczyć się natychmiastowym zacięciem.

Prowadzenie cykady zależy oczywiście od łowiska w którym wędkujemy i jest tyle jego technik ilu wędkarzy. Sprawdzone przezemnie jest natomiast, jej skuteczność w sytuacji od jednostajnego prowadzenia na różnych głębokościach, przez wszelkiego rodzaju warianty jigowania, aż po niemalże dropshotowe przytrzymywanie praktycznie w jednym miejscu w silnym nurcie z delikatnym podrywaniem.

Oprócz cykad, godną poświęceniu uwagi jest jeszcze jedna przynęta z tejże ‘rodziny’ z regóły w ofertach tych samych producentów, mianowicie Wirujacy Ogonek.

Kolejna świetna propozycja. Ogonki generalnie charakteryzuja sie jeszcze mniejszymi rozmiarami niż cykady przy dość dużą przy tym wagą. Występują w podobnej gramaturze przy czym do rozmiaru 10 gr. są w całości odlewane z ołowiu, a powyżej tej wagi posiadają balast umieszczony w korpusie, co nie zmienia faktu, że największy model Turbo przy ciężarze 35 gr. ma tylko 50 mm. dlugości.

Praca przynęty jest zgoła inna niż cykad, bliższa błystkom obrotowym, z tą różnicą, że kształtem bardziej imitują naturalną przynętę. Jest to bardzo skuteczna przynęta szczególnie na okonie w rzekach i potokach o średniej głębokości i bardzo silnym nurcie.

Do tej pory udało mi sie złowić każdy z wymienionych wcześniej gatunków ryb, w tym blisko metrowego szczupaka na ogonek 2,5cm.

Myślę, że obie przynęty są godne uwagi i warto je mieć w swoim pudełku spinningowym jako kolejną alternatywę, bo tak jak w moim przypadku tak i w każdym innym, nigdy nie przestaniemy się uczyć, a każdy dzień przynosi nową niespodziankę choćby z odkrycia nowej przynęty, czarnego konia,  który w danym dniu może zgarnąć całą pulę. Ja napewno nie przestanę szukać i próbować. Właśnie odebrałem paczkę z Kogutami…

 

Tekst: Hubert @Hubert Ogiński
Zdjęcia: autor, filmy YouTube

Skomentuj ten artykuł na naszym forum w temacie: Cykada – moje odkrycie roku. Zapraszamy również do odwiedzenia nas na: PAA na Facebook!

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?