Zaloguj się

Catch and Release – droga od złów do wypuść

Catch and Release (C&R) pochodzi z angielskiego i oznacza ‘‘złapać i wypuścić’, nie mniej i nie więcej. W końcu weekend. Sprzęt wędkarski czeka spakowany.

Wyłączamy stres codzienności i włączamy wędkarską gorączkę! Nad łowiskiem wybieramy miejscówkę i przynętę. Montujemy zestaw i pedantycznie mocujemy przypon z przynętą do głównej linki. Precyzyjny rzut pod zwisające konary, oczywiście w nadziei, że w cieniu gałęzi chowa się, uciekający przed nisko stojącym słońcem, szczupak. Pełna koncentracja. Tor i praca przynęty prowadzonej pod nasze stopy zostają brutalnie przerwane. Branie! Zacięcie! Siedzi! Piękny, szmaragdowy drapieżnik walczy o wolność. Hol zakończony sukcesem i uśmiechem wędkarza. Krótka sesja fotograficzna i cudowna ryba wraca, bez uszczerbku, do wody.

 

 

Taka sytuacja zdarza się bardzo często, ale odpowiedzialny wędkarz przygotował sobie wszystkie ważne utensylia i zanim wyrzucił przynętę. Odpowiedzialny wędkarz przygotował się także mentalnie.

Decyzja, że złapaną rybę wypuścimy powinna zapaść zanim wyrzucimy przynętę! Zamiast obucha i noża powinniśmy przygotować długie szczypce, porządne obcinaki do haków (nigdy nie wiadomo co się stanie). Zamiast brutalnej osęki powinniśmy przemyśleć lądowanie ręką, pod skrzela lub ewentualnie dobrym, bezwęzełkowym (!) lub jeszcze lepiej gumowanym, podbierakiem, z oczkami siatki dopasowanymi wielkością do poławianych ryb. No i oczywiście przygotujmy aparat fotograficzny. Zdjęciem pięknego okazu będziemy mogli się cieszyć przez następne kilka lat!

Mierzenie sił w holu sprawia przyjemność każdemu wędkarzowi, jednakże powinniśmy sobie także zdawać sprawę z tego, że niepotrzebne przedłużanie holowania może być szkodliwe dla ryby. Dlatego lepiej zrezygnować z przyjemności długiego holu na rzecz zdrowia wypuszczanej ryby. Zawsze stosujmy sprzęt adekwatnej mocy w stosunku do upatrzonej ryby. Nie łówmy okoniową wklejanką sandaczy. Nie polujmy kijem pstrągowym na szczupaki. Nastawmy się na docelowy gatunek ryby, sprzęt zestawiajmy pod rybę i będziemy mieli sukces!

Krótkie spojrzenie na pysk ryby i już wiemy jak będziemy ją odhaczać. Jeżeli hak wisi z przodu lub w kąciku wystarczy kiedy wypniemy go szczypcami. Jeżeli haki siedzą głęboko, być może nawet w okolicy skrzeli, powinniśmy je przeciąć dobrymi (!) obcinakami. Zawsze polecam modele Cobold firmy Knipex, są to bardzo dobre, stosunkowo niedrogie, niezawodne i małe narzędzia, ułatwiające obcięcie nawet bardzo grubych i mocnych kotwic. Trochę wprawy i pewności siebie ułatwiają chwyt pod pokrywy skrzelowe. Drugą ręką odchylamy skrzela, a wprawny partner z łodzi wsuwa delikatnie, od tyłu (!) obcinaki poprzez skrzela i sprawnie obcina groty. Przy okazji można szybko przeciąć główną linkę i wyjąć, już nieuzbrojoną przynętę ‘od tyłu’.

W zimie jak i latem mamy bardzo mało czasu na odhaczanie ryby. Wiąże się to z niskimi temperaturami, które grożą zamrożeniem skrzeli lub upalnymi warunkami, skutkującymi małą zawartością tlenu w wodzie. W obydwóch przypadkach rybie grozi śmierć. Jeżeli hol był trudny i kosztował dużo sił lub odhaczanie trwało zbyt długo, powinniśmy skrócić sesję zdjęciową do minimum lub z niej kompletnie zrezygnować. To samo dotyczy pomiaru lub ważenia złapanej ryby.

W normalnym przypadku od lądowania do wypuszczenia nie powinno minąć więcej niż 2 minuty, co i tak jest bardzo długo. Jeżeli mi ktoś nie wierzy, to proszę wsadzić głowę na 120 sekund pod wodę i wziąć głęboki oddech. Ryba poza jej naturalnym środowiskiem, też nie potrafi oddychać. Pomyślmy o tym. Różne gatunki ryb są różnie wrażliwe na hol i przebywanie poza wodą. Karpie, sumy i węgorze są bardzo odporne i mogą przebywać kilka minut poza wodą, nie ulegając większym uszczerbkom na zdrowiu. Szczupaki, sandacze i okonie są relatywnie odporne na skaleczenia, jednakże brak tlenu, albo wysuszenie błon śluzowych lub skrzeli, następuje u tych ryb bardzo szybko i często skutkuje nie odwracalnymi obrażeniami lub nawet śmiercią!

Jeżeli już nam się udało rybę sprawnie odhaczyć i zrobić pamiątkowe zdjęcia, (proponuje maksymalnie 3, zawsze jedno z nich będzie dobre) powinniśmy zwrócić nasz okaz środowisku. Kładziemy rybę poziomo (!) na powierzchni wody i trzymamy ją za podstawę ogona, podpierając ją równocześnie pod brzuchem (!). Jest to bardzo ważne. Kiedy nasz przyjaciel będzie gotowy do odpłynięcia, zasygnalizuje nam to mocnymi ruchami korpusu i ogona. Teraz już możemy rybie zwrócić wolność.

Idąc z wędką nad wodę mamy dwie możliwości. Albo utopimy nasze ręce we krwi, albo będziemy się delektować widokiem okazu odpływającego dostojnie spod naszych stóp. Każdy wędkarz powinien się indywidualnie zastanowić, co jest ważniejsze i przyjemniejsze.

 

Piotr @pitt Flor 2007 © team Hechtfieber
Zdjęcia: autor

 

*Piotr Flor jest uznaną postacią w świecie wędkarstwa sportowego. Od lat współredaguje portal jerkbait.pl, jest współzałożycielem portalu: catch-release.de., a także współpracownikiem portalu naklenie.pl.

Dodaj komentarz

Agencja Interaktywna:

Klub Polish Anglers Association (PAA) istnieje od 23 czerwca 2012 roku.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Kopiowanie artykułów i zdjęć bez uprzedniej zgody administracji portalu jest zabronione!
Copyright©2012-2014 www.polish-anglers-association.co.uk

Zaloguj się

or

Forgot your details?